Zakup polis w systemie direct, czyli przez telefon i internet, rozpowszechniony w krajach starej Unii Europejskiej, u nas z trudem znajduje uznanie. Z danych Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych wynika bowiem, że w ub.r. poprzez alternatywne kanały sprzedaży towarzystwa zebrały zaledwie 0,34% wszystkich składek, przy czym większość została pozyskana przez telefon.
Telefoniczna tajemnica
Sprzedaż przez call center prowadzą, według danych KNUiFE, wyłącznie ubezpieczyciele majątkowi. Nadzór podaje, że w ten sposób firmy zebrały w ub.r. 92,61 mln zł składek. Na razie do sprzedaży w systemie direct przyznaje się tylko specjalizujący się w polisach komunikacyjnych holendersko-izraelski Link4. Ale wygląda na to, że z tego kanału dystrybucji korzysta nie tylko on. Link4 uzyskał bowiem w ub.r. 74,75 mln zł przypisu składki brutto. Różnica wynosi więc blisko 18 mln zł. Kto za tym stoi?
Wartość przypisu wskazywałaby, że jest to duży ubezpieczyciel. Problem w tym, że zarówno Ergo Hestia, jak i Allianz rozważają dopiero wykorzystanie call center jako kanału dystrybucji (EH rozpocznie to w tym roku). W PZU przez telefon można zapoznać się z ofertą (ewentualnie umówić się z agentem), a w niedługim także czasie zlikwidować szkodę. Wszystko wskazuje na to, że jest TUiR Warta, które wcześniej snuło takie plany. Spółka jednak zaprzecza. - Nie prowadzimy sprzedaży polis przez call-center. Przez telefon można się u nas jedynie umówić na spotkanie z agentem, z którym można zawrzeć umowę - zapewnia Lidia Deja, rzecznik firmy.
Pominięci w statystykach