W piątkowym PARKIECIE informowaliśmy o wydanej przez Pierwszy Urząd Skarbowy w Szczecinie interpretacji przepisów podatkowych, którą otrzymał jeden z czytelników PARKIETU. Wynika z nich, że inwestor, który wziął kredyt na zakup akcji PKO BP i zapłacił od tego prowizję, może sobie ją odliczyć od dochodu ze sprzedaży tych walorów. Z interpretacji wynika, że dla szczecińskich urzędników znaczenie ma cel, na jaki kredyt został zaciągnięty, a nie to, czy ostatecznie został wykorzystany na zakup walorów.
Jak pisaliśmy, jest to bardziej korzystna dla inwestorów interpretacja przepisów podatkowych od tej, którą wcześniej prezentowało Ministerstwo Finansów. Twierdziło ono, że można odliczyć tylko tę część odsetek oraz prowizji, która przypada - proporcjonalnie - na tę część kredytu, która została wydana rzeczywiście na zakup akcji. Czyli - jeśli było to 10% pożyczonej kwoty, podatnik miałby prawo do odliczenia 10% prowizji. Tymczasem okazuje się, że ostatnie wyjaśnienia resortu finansów są jeszcze mniej korzystne dla podatników.
Na stronach internetowych MF można znaleźć porady, jakich urzędnicy resortu udzielali podczas swojego dyżuru telefonicznego. Jedno pytanie do złudzenia przypomina to, które zostało zadane przez naszego czytelnika. Ale bardzo zaskakująca jest wypowiedź przedstawiciela MF. Okazuje się, że według niego prowizja od zaciągniętego kredytu nie może być kosztem uzyskania przychodu, bez względu na to, czy kupiono za tę pożyczkę akcje, czy też nie. Do kosztów można zaliczyć tylko odsetki - i to tylko od części, która została rzeczywiście wydana na zakup akcji.
Kto ma rację? Zdaniem specjalistów, ważny jest związek między kredytem a zakupem akcji. A w przypadku ofert pierwotnych ten związek jest wyraźny. Gdyby nie kredyt, inwestor kupiłby mniej akcji niż udało mu się to zrobić, dysponując kwotą pożyczki.
- Dla mnie sprawa jest prosta - w tej sytuacji cała prowizja jest kosztem uzyskania przychodu - stwierdził Andrzej Taudul, ekspert podatkowy z PricewaterhouseCoopers.