Dzięki ostatniej zwyżce amerykański indeks S&P 500 zdołał powrócić do poziomu z początku kwietnia. Tym samym znalazł się powyżej dołków ze stycznia i marca (1163 pkt), których wcześniejsze przebicie w dół potwierdzało trend spadkowy. Wśród czynników sprzyjających odbiciu była umiarkowana przecena ropy naftowej - z poziomu ponad 55 USD do ok. 50 USD za baryłkę (w Nowym Jorku). Czy trend spadkowy akcji już się zatem zakończył? Trudno na razie o tak optymistyczne wnioski. Nie pojawiły się żadne sygnały kupna. Zasadniczy opór dla S&P 500 znajduje się na wysokości kwietniowego maksimum (1191 pkt), które wyznaczało szczyt poprzedniej korekty wzrostowej. Zmierzenie się indeksu z tą barierą już w najbliższym czasie grozi niepowodzeniem z uwagi na wykupienie sygnalizowane przez oscylator stochastyczny.
Między zniesieniami
Nawet jeśli odreagowanie nie przerodzi się w trwalszą zwyżkę, pozostaje nie bez znaczenia. Niedźwiedziom nie wszystko poszło tak gładko, jak można się było jeszcze niedawno spodziewać. Trend spadkowy jest przecinany silnymi korektami wzrostowymi. To może zapowiadać powtórkę sytuacji z ubiegłego roku, kiedy indeks co kilka tygodni zmieniał kierunek, ale w dłuższej perspektywie praktycznie stał w miejscu. Ciekawe wnioski przynosi analiza S&P 500 w długim terminie. Konsolidacja indeksu przez większość ubiegłego roku przebiegała w przedziale między dwoma kolejnymi zniesieniami "wielkiej bessy" z lat 2000-2002. Listopadowe wybicie nie tyle doprowadziło do kontynuacji hossy z 2003 r., co jedynie przesunęło indeks na wyższy poziom - pomiędzy 50-proc. zniesienie (ok. 1150 pkt) a 61,8-proc. zniesienie (ok. 1240 pkt).
O tym, że odbicie nie przyniosło rewolucyjnych zmian sytuacji technicznej, przekonuje wykres Nasdaq Composite. Tutaj korekta wygląda mało okazale. W przeciwieństwie do S&P 500, technologiczny indeks nie zdołał powrócić choćby do poziomu z początku kwietnia. W krótkim terminie istnieje możliwość ukształtowania się formacji podwójnego dna obejmującej przedział między 1904 pkt (kwietniowe dołki) a 1962 pkt (ostatni szczyt). Po wybiciu w górę z tej formacji prawdopodobny będzie ruch w górę o blisko 60 pkt, czyli w okolicę 2020 pkt. Na tej samej wysokości znajduje się kolejny opór wyznaczony przez kwietniowe maksimum. Realizacja potencjału wzrostowego wynikającego z podwójnego dna wiązałaby się z przebiciem linii kanału spadkowego. Dopóki jednak Nasdaq znajduje się poniżej lokalnego szczytu na poziomie 1962 pkt, o formacji podwójnego dna można tylko spekulować.
Europa w lepszej kondycji