Dymisja 55-letniego Seiferta ma skutek natychmiastowy. Razem z nim z pracy zrezygnował także szef rady nadzorczej Rolf Breuer (były prezes Deutsche Banku), który udzielał poparcia prezesowi przy próbach przejęcia giełdy londyńskiej.

To właśnie apetyt na rynek z Wielkiej Brytanii był głównym powodem rezygnacji Seiferta. Prezes DB próbował przejąć LSE dwukrotnie. Najpierw w 2000 r., a potem na przełomie 2004 i 2005 r. W obu przypadkach starania spełzły na niczym, a ostatnia próba spotkała się z ostrym sprzeciwem ze strony niektórych udziałowców, takich jak Fidelity Investments, Atticus Capital czy TCI Fund Management. Zarzucili zarządowi, że proponuje zdecydowanie za wysoką cenę za LSE (1,3 mld funtów, czyli 2,5 mld USD) i doprowadzili do wycofania oferty na początku marca.

Seifert wdał się w spór z akcjonariuszami już w lutym, kiedy na konferencji prasowej mówił, że "jego zadaniem jest kierowanie firmą, a nie bycie miłym dla wszystkich", co odebrano za osobisty atak na zbuntowanych udziałowców.

Choć próba przejęcia LSE nie powiodła się, nie sposób odmówić Seifertowi wielu zasług dla firmy. W czasie swojej aż 12-letniej kadencji udało mu się przekształcić Deutsche Boerse w spółkę publiczną o kapitalizacji dwukrotnie większej niż rywale, tacy jak LSE czy Euronext. Przychody firmy wzrosły w tym czasie pięciokrotnie, do 1,45 mld euro. Liczba spółek notowanych na parkietach Deutsche Boerse wzrosła z 2100 w 1996 r., do prawie 12 700 obecnie (92% to firmy zagraniczne, dla których frankfurcka giełda nie jest rynkiem macierzystym). W 1997 r. Seifert uruchomił elektroniczny system handlu Xetra, który obecnie stosowany jest też na giełdach w Dublinie i Wiedniu, jest testowany w Szanghaju.

Do czasu mianowania następcy Seiferta kierowaniem spółką zajmie się Mathias Hlubek, dyrektor finansowy Deutsche Boerse. Giełda ogłosiła wczoraj, że będzie poszukiwać nowego prezesa wśród menedżerów z zewnątrz.