Początek nowego tygodnia nie przyniósł dużych zmian indeksów na największych światowych giełdach. Sesje tradycyjnie odbywały się w cieniu wydarzeń na rynku ropy naftowej, a stamtąd nie nadchodziły dobre wiadomości. Cena surowca na giełdzie NYMEX znów przekroczyła 51 USD za baryłkę. Tymczasem, jak twierdzi Joe Ranieri, główny makler bostońskiego biura Adams Harkness, aby problem drogiej ropy przestał nurtować inwestorów, jej cena powinna przez znaczący okres czasu utrzymywać się poniżej 50 USD. I nie chodzi tu zapewne o kilka dni, lecz przynajmniej o kilka tygodni.
W takich warunkach, przy znów drożejącej ropie, nastroje giełdowych graczy tylko w niewielkim stopniu poprawiły nowe doniesienia na temat fuzji za Atlantykiem. Do dużego połączenia dojdzie w branży użyteczności publicznej. Spółka Cinergy uzgodniła zakup za 9,1 mld USD firmy Duke Energy. Konsolidacja czeka też prawdopodobnie brokerów internetowych. E*Trade chce kupić Ameritrade. Walory obu spółek mocno wczoraj poszły w górę. Do godz. 22.00 naszego czasu wskaźnik Dow Jones Industrial Average wzrósł o 0,35%, a technologiczny Nasdaq o 0,5%.
Nadzieją na przyszłość może być raport przedstawiony przez Johna Kornitzera, właściciela firmy Kornitzer Capital Management. Otóż jego zdaniem, teraz jest doskonały czas do rozpoczęcia zakupów amerykańskich akcji. Wskazuje tu na bardzo niski średni wskaźnik ceny do zysku (C/Z) dla spółek z indeksu S&P 500, który wynosi 19 i jest najniższy od września 1996 r.
Inwestorzy w Europie skupili wczoraj uwagę na raportach makroekonomicznych. A te nie napawały optymizmem. Pojawiły się informacje o spadku produkcji w Wielkiej Brytanii i Niemczech oraz o zmniejszeniu sprzedaży detalicznej w strefie euro. Wśród spadkowiczów na pierwszym miejscu można wymienić spółki motoryzacyjne - DaimlerChrysler i PSA Peugeot Citroen, których akcje tradycyjnie zareagowały na niepokojące wiadomości z rynku naftowego. Londyński FT-SE 100 stracił wczoraj 0,17%, frankfurcki DAX obniżył się o 0,43%, a paryski CAC-40 o 0,33%.