W połowie kwietnia niemiecki DAX wybił się w dół z półtoramiesięcznej formacji głowy z ramionami. W ciągu trzech sesji zrealizowany został minimalny zasięg spadków wynikający z tego układu (4160 pkt). Zniżka zatrzymała się więc dokładnie na wysokości wsparcia tworzonego przez minimum sesji z 24 stycznia oraz przez serię szczytów z pierwszej połowy 2004 roku. Przez kolejne dwa tygodnie na wykresie tworzyła się niewielka formacja podwójnego dna. W poprzednią środę indeks wybił się z niej w górę. Powinien teraz zwyżkować do 4350 pkt. Dwie pierwsze sesje tego tygodnia pokazały jednak, ze z dotarciem do tego poziomu będzie duży problem. Główną przeszkodą okazała się luka bessy z 18 kwietnia (4309 pkt). Kilka punktów niżej opór tworzy także linia szyi wspomnianej formacji głowy z ramionami. Wczorajszy spadek DAXa o prawie 1%, do 4 251 pkt może oznaczać, że niedawna zwyżka była tylko ruchem powrotnym. W takim wypadku w najbliższych dniach indeks powinien wrócić do ostatniego dołka (4160 pkt). Przekroczenie tego poziomu będzie oznaczało, że na wykresie powstała jeszcze jedna formacja głowy z ramionami - tym razem o średnioterminowym charakterze. Jej lewe ramię tworzyło się na przełomie grudnia i stycznia. Z wysokości układu będzie można oczekiwać przeceny do przynajmniej 3900 pkt. Dla posiadaczy akcji taka perspektywa jest bardzo kłopotliwa. Od najbliższego wsparcia dzieli indeks prawie 100 pkt. Zanim zostanie ono osiągnięte, byki najprawdopodobniej podejmą jeszcze jedną próbę obrony rynku, co wielu inwestorów może powstrzymywać przed wyprzedażą akcji. Szanse, że obrona zakończy się powodzeniem nie wydają się jednak zbyt duże. Nawet jeżeli w najbliższym czasie niedźwiedzie nie zdołają zepchnąć notowań poniżej 4160 pkt, to nie będzie to wystarczający argument przemawiający za kupnem akcji. Z tym należy poczekać do czasu, kiedy kupujący dadzą wyraźne świadectwo odzyskiwania dobrej kondycji. O tym będzie można mówić dopiero po przekroczeniu oporu znajdującego się w okolicy 4430 pkt.