Głosowanie pracowników w obu kwestiach zaplanowano na 18 i 19 maja. W wyborach wezmą udział m.in. członkowie rady wybrani przez załogę, której w czerwcu kończy się kadencja. Są to: Józef Czyczerski, Leszek Hajdacki i Ryszard Kurek. Każdy z kandydatów musiał zebrać co najmniej 500 podpisów wśród liczącej około 17,5 tys. osób załogi KGHM. Skarb Państwa ma ponad 44% akcji miedziowej spółki. Do 9-osobowej rady wybiera pięciu członków, a jednego zagraniczni akcjonariusze.
Pracownicy spółki będą wybierać swojego przedstawiciela w zarządzie. Jedynym kandydatem na to miejsce jest obecny prezes miedziowej firmy - Wiktor Błądek. Zaproponował go Związek Zawodowy Pracowników Przemysłu Miedziowego (ZZPPM).
Tymczasem wczoraj Waldemar Brus, członek komisji wyborczej, wysłał pismo do Jacka Sochy, ministra Skarbu Państwa. Zarzuca w nim komisji "łamanie demokratycznych procedur dotyczących wyborów członka zarządu z ramienia załogi". Chodzi m.in. o to, że na kartach do głosowania nie można oddać głosu przeciwko kandydaturze, tylko za. Ma to sens, gdy jest przynajmniej dwóch kandydatów.
Zdaniem W. Brusa, kolejną uchwałą niezgodną z zasadami demokratycznych wyborów jest ta, która ustala liczbę pracowników biorących udział w głosowaniu na podstawie kart znajdujących się w urnie. - Liczenie frekwencji powinno się odbywać na podstawie list wyborców, na których pracownicy potwierdzą własnoręcznym podpisem odbiór karty do głosowania - twierdzi. - Jako członek komisji wyborczej jestem świadkiem tego, jak w dowolny sposób interpretuje ona regulamin wyborów i podejmuje uchwały, zgodnie z którymi przeprowadzenie wyborów oraz liczenie głosów będzie się odbywać bez poszanowania demokratycznych reguł - powiedział w środę W. Brus.
Z kolei Paweł Banderowicz, przewodniczący komisji, stwierdził, że komisja stosuje zapisy regulaminu wyborów uchwalonego przez radę nadzorczą KGHM w 2000 r. i nie dokonuje żadnych interpretacji. - To regulamin szczegółowo precyzuje zasady głosowania - powiedział.