Jak zadeklarował wiceprezes Cash Flow Grzegorz Gniady, jeszcze w maju spółka chce złożyć prospekt emisyjny w Komisji Papierów Wartościowych i Giełd. - Liczymy na to, że Komisja podejmie decyzję w naszej sprawie w ciągu miesiąca - powiedział G. Gniady. Dlatego też firma ma nadzieję, że jej giełdowy debiut nastąpi jeszcze w drugiej połowie czerwca. Gdyby jednak procedura się przedłużyła lub gdyby w czerwcu na parkiet wchodziło wiele innych spółek, Cash Flow może przesunąć swój debiut na wrzesień.
Spółka zamierza wyemitować akcje, które stanowiłyby 20-30% wszystkich papierów. - Chcemy pozyskać w ten sposób 15-17 mln zł - powiedział Igor Kazimierski, prezes firmy. Pieniądze pozyskane z emisji miałyby w całości zasilić kapitał obrotowy spółki. Jeszcze nie wiadomo, jaka część nowych papierów będzie zaoferowana inwestorom instytucjonalnym, a jaka indywidualnym.
Dziś akcjonariuszami spółki są dwaj członkowie jej zarządu, którzy (poprzez spółki zależne) posiadają: I. Kazimierski - 57%, a G. Gniady - 43% akcji. Po emisji ich udziały zmniejszyłyby się odpowiednio do 40-46% i 30-35% kapitału.
Dziś 60% przychodów firmy pochodzi z windykacji na zlecenie. Pozostałe 40% w połowie z handlu wierzytelnościami, w połowie - z factoringu. Dzięki funduszom pozyskanym z emisji udział handlu wierzytelnościami w przychodach miałby wzrosnąć do 40%.
- Zakup należności jest co najmniej trzy razy bardziej rentowny niż windykacja na zlecenie - wyjaśnił Igor Kazimierski.