Ministerstwo skarbu ma w tym roku bogate plany. Wystarczy sprawdzić tzw. listę transferową, gdzie wyszczególnione są firmy przeznaczone do prywatyzacji poprzez zaproszenie do rokowań i ofertę publiczną. Znajduje się na niej blisko 100 spółek z większościowym udziałem Skarbu Państwa oraz 40, w których ma mniejsze pakiety akcji (ostatnia aktualizacja z kwietnia).
(Nie)pewne oferty
Wśród wyszczególnionych spółek jest osiem przeznaczonych do prywatyzacji poprzez ofertę publiczną. Część z nich to giełdowe pewniaki, m.in. Polmos Białystok (dzisiaj odbędzie się jego debiut) czy grupa energetyczna Enea i Elektrownia Kozienice, które w tym miesiącu mają złożyć prospekty emisyjne do KPWiG. Na liście znajduje się także Węglokoks, największy w Polsce eksporter węgla (IPO powyżej 10% akcji), PGNiG (do 20% akcji, które mają trafić do grupy inwestorów finansowych i branżowych w pół roku po debiucie) oraz Południowy Koncern Energetyczny (do 85% akcji, w tym część w drodze zaproszenia do rokowań). W przypadku tych firm, jak wynika z opisu znajdującego się przy liście - trwają bądź przygotowania do prywatyzacji, bądź ewentualnie wybór doradcy. Na ofertę trzeba więc będzie poczekać przynajmniej do przyszłego roku. W podobnym stanie są przygotowania do prywatyzacji PZU, które również ciągle jest na liście, choć resort w kwietniu zrezygnował z wyboru doradcy. Inwestorzy giełdowi nie kupią akcji Zespołu Elektrociepłowni Bydgoszcz (ofertę rozważano opcjonalnie). Spółkę przejmie prawdopodobnie jeden z czterech inwestorów branżowych.
Bez(ruch) w kolejce
Co ciekawe, w zestawieniu nie sposób doszukać się np. Grupy Lotos, ZA Puławy i ZCh Police, które już dość dawno złożyły dokumenty do Komisji i chciałyby najpóźniej w czerwcu zadebiutować na GPW. Czyżby dlatego, że "tylko" podnoszą kapitał?