Na wczorajszej sesji interesujące było zachowanie LOP. Ostatnio każdy ruch cen w górę był negowany właśnie spadającą liczbą otwartych pozycji, a za to każdy spadek cen miał potwierdzenie we wzroście LOP. Wczoraj bliskość poziomu ważnego lokalnego dołka sprawiła, że znaczna część graczy postanowiła zagrać na wzrost cen. Te po zaliczeniu minimum na 1807 pkt w dość szybkim tempie wspięły się do 1823 pkt. Sama skala wzrostu nie jest, oczywiście, czymś nadzwyczajnym, ale warto zauważyć, że w czasie tej zwyżki rosła również LOP. Tym samym można odnieść wrażenie, że obrona wsparcia ma szanse powodzenia. Problem w tym, że patrząc jedynie na zachowanie cen, szanse te maleją. Przed południem za wzrostem cen na rynku kasowym nie stał żaden poważniejszy popyt. Końcowa zwyżka była ciekawsza, ale także można się przyczepić choćby do dynamicznego spadku LOP na rynku terminowym. Takie zachowanie nie wzbudza na razie zaufania.
Wydaje się, że mamy kolejny poziom, który będzie broniony przez kupujących. O słuszności takiego zachowania nie ma co dyskutować. Ostatnie tygodnie pokazały, że łapanie dołków jest raczej bolesne. Mimo to, zawsze znajdą się chętni do kupna "po minimum". Myślę, że zakupy w końcówce były dość ryzykowne. Jeśli nawet rynek ma szanse na poważniejsze odbicie, to można przypuszczać, że nie pojawi się ono nagle i raczej będziemy jeszcze poniżej obecnego poziomu. Dzisiejsza sesja sygnałów kupna nie przyniosła i na razie niczego nie zmienia. Pojawiły się głosy o podwójnym dnie. Ja tylko przypomnę, że taka formacja odwraca trend spadkowy, a gdzie taki można wyznaczyć między styczniem, a majem br.? Obrona wsparcia wcale nie jest przesądzona. Należy cały czas pamiętać, że kupując podejmuje się walkę z trendem.