Pod znakiem spadku cen akcji rozpoczęły się środowe notowania na giełdach amerykańskich. A wydawało się, że po wtorkowych sesjach, kiedy np. indeks Dow Jones stracił aż 100 pkt, dzień później pojawi się popyt na akcje. Tym bardziej że pojawiły się przynajmniej dwie pozytywne z punktu widzenia inwestorów informacje. W marcu niespodziewanie spadł deficyt handlowy Stanów Zjednoczonych, do 55 mld USD, z 60,2 mld USD w lutym, choć rynek oczekiwał wzrostu do rekordowego poziomu 62 mld USD. Dobrą wiadomością dla giełdy były też nadspodziewanie dobre wyniki Cisco Systems. Raporty finansowe tego światowego potentata w produkcji sprzętu internetowego są uznawane za barometr koniunktury w całej branży high-tech.
Jednak za wczorajszą poranną wyprzedażą przemawiały inne wydarzenia. I tak dobre wrażenia po optymistycznym raporcie Cisco popsuła inna spółka z branży informatycznej - Apple Computer, która ostatnio zasłynęła z cyfrowych odtwarzaczy muzyki iPod. Wyprzedaż papierów tej spółki związana była z informacją, że serwis umożliwiający internautom ściąganie muzyki przez internet zamierza zaproponować Yahoo! Wejście w ten sektor rynku właściciela tego popularnego portalu może oznaczać dla Apple spadek popytu na jego produkty. Drugim powodem, dla którego inwestorzy pozbywali się akcji, były utrzymujące się obawy przed schłodzeniem koniunktury gospodarczej. Tym razem mniejszy wpływ na notowania miały doniesienia z rynku ropy naftowej. Do godz. 22.00 naszego czasu wskaźnik Dow Jones Industrial Average wzrósł o 0,16%, a technologiczny Nasdaq zyskał 0,40%.
Również główne europejskie indeksy zakończyły środowe sesje na minusie. Inwestorzy po naszej stronie Atlantyku również skupili się na sytuacji makroekonomicznej. Niepokój wzbudziły obniżenie przez Bank Anglii tegorocznej prognozy wzrostu gospodarki brytyjskiej, a także marcowy spadek produkcji przemysłowej we Francji. Londyński FT-SE 100 stracił wczoraj 0,35%, frankfurcki DAX spadł o 0,16%, a paryski CAC-40 zniżkował o 0,52%.