W okresie od stycznia do marca sprzedaliśmy za granicą towary i usługi na sumę 16,28 mld euro. Wartość eksportu do Unii Europejskiej to 12,85 mld euro.
- Dane te wskazują na sukces polskich firm w walce o rynki zagraniczne. Złoty, mimo znaczącego umocnienia w 2004 r., nadal nie jest przewartościowany - twierdzi Mateusz Szczurek, główny ekonomista ING Banku Śląskiego.
- Po wejściu Polski do UE nasz eksport stał się mniej wrażliwy na wahania kursowe. Kolejna sprawa to zniesienie ceł i związane z tym ułatwienie sprzedaży zagranicznej. Poza tym, nasze towary są teraz lepiej traktowane na unijnym rynku - ocenia Arkadiusz Krześniak, główny ekonomista Deutsche Banku. - Spodziewam się utrzymania wysokiej dynamiki eksportu również w drugim półroczu - dodaje. Według M. Szczurka, eksport jest nadal filarem wzrostu gospodarczego w Polsce, wspieranym dodatkowo przez inwestycje.
Import wyniósł w okresie styczeń-marzec 17,83 mld euro (w tym 11,9 mld do UE). Oznacza to wzrost o 14,8% rok do roku. W handlu zagranicznym mieliśmy 1,5 mld euro deficytu. Ujemny wynik zanotowaliśmy w obrotach z krajami rozwijającymi się i państwami Europy Środkowowschodniej. Z Unią mieliśmy nadwyżkę 950,7 mln euro.
Dobrych informacji nie ma ostatnio ani z przemysłu, ani krajowego handlu. W marcu miał miejsce spadek produkcji i sprzedaży detalicznej w ujęciu rocznym. Ponosimy konsekwencje bardzo silnego wzrostu w I kwartale 2004 r. Ekonomiści szacują, że z tego powodu dynamika PKB w I kwartale mogła spaść poniżej 3%, z 3,9% w IV kwartale 2004 r. Według Instytutu Nauk Ekonomicznych PAN, mogło to być nawet 2,6%. MFW szacuje, że w całym 2005 r. polska gospodarka będzie się rozwijać w tempie ok. 4%.