Reklama

Pechowy dzień PEP

Pierwsze transakcje akcjami Polish Energy Partners zawarto 10% poniżej ceny z oferty publicznej.

Publikacja: 14.05.2005 07:29

Papiery PEP zadebiutowały na giełdzie po 7 zł. Były więc o 10,3% tańsze niż w ofercie publicznej (7,8 zł). Później, w ciągu sesji, odrobiły część strat, by na koniec dnia kosztować 7,2 zł (-7,7%).

Kiepski debiut spółki energetycznej nie był zaskoczeniem. Już przebieg oferty publicznej wskazywał, że akcje PEP nie cieszyły się zbyt dużym zainteresowaniem. Z oferowanych 10,65 mln walorów inwestorom przydzielono niecałe 4,6 mln sztuk. - Koniunktura na rynku pierwotnym wyraźnie się popsuła. To nie jest dobry moment na debiut giełdowy, o czym przekonał się nawet Polmos Białystok, mimo że jego akcje sprzedały się na pniu - mówi Znigniew Prokopowicz, p.o. prezesa PEP. - I do tego ta data: piątek, trzynastego - żartuje.

Sprzedawali drobni

Piątkowemu spadkowi towarzyszyły znikome obroty. Pierwszego dnia notowania właściciela zmieniło 46 tys. akcji PEP, czyli zaledwie 0,4% wszystkich papierów dopuszczonych do obrotu. Niski wolumen wskazuje, że akcji pozbywała się część inwestorów indywidualnych. Można powiedzieć, że główni akcjonariusze (fundusze Enterprise Investors oraz Polenergy Investments) "zadbali" o to, aby nie było większej podaży. Mimo że podczas IPO drobni gracze byli gotowi nabyć przeszło 40% więcej akcji, niż im oferowano, wprowadzający woleli nie zwiększać transzy detalicznej i zredukować odpowiednio zapisy. - Woleliśmy raczej ograniczyć liczbę sprzedawanych akcji w stopniu, który z jednej strony umożliwi spółce spełnienie wymogów GPW, a z drugiej zapewni wystarczający poziom obrotu akcjami na rynku - tłumaczy Andrew Cowley, dyrektor Polenergy Investments. Fundusz chciał pierwotnie upłynnić w ofercie publicznej wszystkie posiadane akcje PEP, pozostał jednak z 19,5-proc. pakietem.

Większościowi akcjonariusze zapewniają ponadto, że w najbliższym czasie nie będą zbywać akcji PEP.

Reklama
Reklama

Na razie nie sprzedadzą

- Sprzedamy je wtedy, gdy znajdą się chętni do ich kupna. Oczywiście, zrobimy to w sposób zorganizowany, zgodny z zasadami sztuki - mówi Michał Rusiecki, partner Enterprise Investors (fundusz zarządzany przez EI kontroluje wciąż ponad 48% akcji PEP). Wtóruje mu Andrew Cowley - Sprzedamy akcje PEP nabywcom, którzy skłonni będą zapłacić cenę w pełni odzwierciedlającą wewnętrzną wartość spółki oraz jej potencjał rozwoju, szczególnie w interesującym, nowym obszarze energii odnawialnej. Polenergy jest gotowe powstrzymać się od sprzedaży, aby skorzystać na tym potencjale wzrostowym - mówi.

Nowatorski biznes

Polish Energy Partners świadczy usługi w zakresie outsourcingu elektrowni przemysłowych oraz jest wytwórcą tzw. energii zielonej (głównie z biomasy, pracuje nad uruchomieniem pierwszej farmy wiatrowej). - Oba te segmenty są bardzo atrakcyjne. Pracujemy obecnie nad kilkoma nowymi projektami. Każdy oznacza istotny wzrost wartości firmy. PEP jest niewątpliwie spółką wzrostową. Inwestorzy muszą chyba mieć najwyraźniej więcej czasu na "nauczenie" się naszego biznesu. Wierzę, że go docenią - mówi Zbigniew Prokopowicz.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama