Chodzi o 99 kanałów GSM 1800, które pozostały do rozdysponowania po nierozstrzygniętym przetargu Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty. Pierwsza zgłosiła się po nie Netia Mobile, zwycięzca równoległego konkursu na częstotliwości UMTS. W piątek URTiP poinformował, że wniosek na rezerwację 30 kanałów złożył też PTK Centertel.

Operator wielokrotnie podkreślał, że brakuje mu częstotliwości, pozwalających osiągnąć lepszą przepustowość sieci. Chodzi zwłaszcza o tereny dużych miast, gdzie jest najwięcej użytkowników i najwięcej rozmów. Centertel dysponuje obecnie 34 kanałami GSM 1800. O jedenaście więcej mają inni operatorzy komórkowi - PTC i Polkomtel. Ten drugi zapowiada, że poprosi wkrótce URTiP o rezerwację 50 kanałów. - Chcemy je wykorzystać przy usługach transmisji danych - mówi Elżbieta Sadowska, rzecznik spółki.

W sumie operatorzy wystąpią więc o większą liczbę kanałów niż Urząd jest w stanie rozdysponować. W takiej sytuacji odbyć się musi nowy konkurs na częstotliwości GSM 1800. - Być może uda się te kanały jakoś podzielić, ale operatorzy będą sobie przeszkadzali i będzie musiało dojść do przetargu - powiedział PAP Witold Graboś, prezes URTiP-u.

W poniedziałek, najpóźniej we wtorek, poznamy decyzję samej Netii, która waha się, czy zainwestować zadeklarowane 345 mln zł w częstotliwości UMTS. Operator informował, że projekt budowy jego sieci zakłada też wykorzystanie GSM 1800.

Technologia ta jest stosowana przy konstruowaniu sieci komórkowych w miastach. Na terenach wiejskich wykorzystuje się zwykle standard GSM 900, który nie wymaga stawiania masztów co kilka kilometrów. Specjaliści uważają, że częstotliwości 1800 MHz są wciąż potrzebne operatorom. - Choć przyszłością jest UMTS, to w Polsce nadal można zarobić na oferowaniu usług opartych na sieci GSM 1800. Szczególnie jeśli są kierowane do konkretnej grupy osób - np. młodzieży. Cykl biznesowy musi się jednak zamknąć w okresie 5-6 lat - uważa Andrzej Piotrowski, ekspert Centrum im. Adama Smitha.