Prezes Deutsche Boerse Werner Seifert został zdymisjonowany tydzień temu. Stało się to przede wszystkim pod naciskiem dwóch akcjonariuszy frankfurckiej giełdy - funduszu hedgingowego z Wielkiej Brytanii - TCI Fund Management i amerykańskiego Atticus Capital. Obie instytucje nie zgadzały się na próbę przejęcia przez Deutsche Boerse za aż 2,5 mld USD giełdy londyńskiej i postawiły na swoim, dodatkowo przyczyniając się do zmian w zarządzie spółki.

Ta sytuacja rozsierdziła kanclerza Gerharda Schroedera, tym bardziej że w Niemczech już pojawiły się głosy, że fundusze, jako udziałowcy, mogą domagać się dymisji prezesów innych spółek, np. Juergene Schremppa z DaimlerChryslera. Dlatego w piątek oficjalnie poinformował, że rząd dokładnie "przyjrzy się działalności funduszy hedgingowych w Niemczech" i zalecił, aby zarówno ministerstwo finansów, jak i resort sprawiedliwości skontrolowały ten sektor rynku pod kątem jego przejrzystości.

To zmiana polityki Berlina o 180 stopni. Przypomnijmy, że w ub.r. Niemcy zezwoliły, aby z usług funduszy hedgingowych mogli korzystać miejscowi indywidualni inwestorzy (wcześniej była to klasa aktywów zarezerwowana tylko dla dużych graczy). Wartość inwestycji w te podmioty sięgnęła 1 mld euro.

Bloomberg