Reklama

Wzrost się zatrzymał

Seria lepszych od oczekiwanych danych makroekonomicznych, którą zwieńczyła środowa informacja o wzroście sprzedaży detalicznej w kwietniu o 1,4% (w odniesieniu do marca), nie podbiła kursów akcji. Za Atlantykiem zaznaczyła się wyraźna dywergencja między wskaźnikami makro i zyskami spółek - które potwierdzają, że tamtejsza gospodarka się rozwija - a kursami akcji na giełdzie. Te nie chcą rosnąć.

Publikacja: 16.05.2005 11:05

Analitycy oczekiwali, że sprzedaż detaliczna wzrośnie w odniesieniu do marca o 0,8%. Tymczasem dynamika okazała się wyższa o 75%. Może to świadczyć o tym, że amerykańscy konsumenci są w lepszej kondycji, niż to się wcześniej wydawało. Jest to bardzo istotne, ponieważ konsumpcja odpowiada za mniej więcej 2/3 amerykańskiego PKB. Dlaczego zatem notowania na giełdach nie poszybowały w górę?

Wyceny

nie są wysokie

Częściowo odpowiedzi udzieliła rewizja marcowych danych, której dokonano przy okazji publikacji wskaźnika za kwiecień. Początkowo amerykański Departament Handlu szacował marcowy wzrost sprzedaży detalicznej na 0,9%, ale po zebraniu dokładnych danych zostało tylko 0,4%. Opublikowany w mijającym tygodniu raport kwietniowy również ma charakter szacunkowy.

Roczny wzrost sprzedaży detalicznej wyniósł 8,6% i zbliżył się do osiągniętego w połowie zeszłego roku maksimum. Warto w tym kontekście zwrócić uwagę na zachowanie indeksu S&P dla branży sprzedawców detalicznych. Wskaźnik ten pod koniec kwietnia spadł poniżej 400 pkt, co oznacza, że od szczytu z początku roku stracił ponad 10%. Trwająca od dwóch tygodni zwyżka sprawia na razie wrażenie lokalnej korekty (w kategoriach analizy technicznej jest to ruch powrotny do przełamanego wsparcia, wyznaczanego przez linię szyi podwójnego szczytu).

Reklama
Reklama

Czołową spółką w branży jest Wal-Mart Stores, największy amerykański sprzedawca detaliczny. Informacja Departamentu Handlu o wyższym od oczekiwań wzroście sprzedaży w kwietniu ukazała się bezpośrednio po raporcie kwartalnym Wal-Mart Stores, w którym spółka pokazała wprawdzie wzrost sprzedaży i zysku w pierwszych trzech miesiącach 2005 roku (w porównaniu z I kw. 2004 r.), ale ostrzegła, że w bieżącym kwartale nastąpi pogorszenie rezultatów. Prognozę zysku na akcję za II kwartał zrewidowano z 67 centów do 63 centów, przy oczekiwaniach rynku wynoszących 70 centów. Pod koniec kwietnia kurs akcji Wal-Mart spadł do 46,2 USD i był najniższy od 2,5 roku. Również w tym wypadku uwagę zwraca dywergencja między danymi fundamentalnymi a poziomem notowań. Choć w ostatnim roku zysk na akcję zwiększył się o 16% (w pięć lat został podwojony), to kurs obniżył się o 12%. Trudno w tym wypadku za spadek notowań "winić" zbyt wysoką wycenę rynkową - w ostatnich latach EPS Wal-Mart regularnie rósł, co skutkowało systematycznym spadkiem wskaźnika C/Z. Obniżenie kursu i wskaźnika C/Z można interpretować jak zapowiedź pogorszenia wyników w przyszłości, przed czym zresztą spółka właśnie ostrzegła. Kłopoty Wal-Mart to wskazówka, że innym firmom, których zyski zależą od wydatków konsumentów, również trudno będzie zwiększać EPS. I tym samym utrzymać bieżący poziom notowań.

Wokół linii trendu

spadkowego

Przed publikacją korzystnych danych makro (oprócz sprzedaży detalicznej, mniejszy od prognoz deficyt handlowy i większa od oczekiwań liczba nowych miejsc pracy) na rynku panowały korzystne warunki, nawet do ataku na szczyt z początku marca (na 1225 pkt dla S&P 500). Na wykresie S&P 500 doszło do przełamania spadkowej linii trendu, obejmującej ostatnie dwa miesiące notowań. Powstała krótkoterminowa formacja podwójnego dna, zanegowane zostało także wybicie w dół ze średnioterminowego podwójnego szczytu. Mimo to nie doczekaliśmy się żadnego spektakularnego ataku ze strony popytu, co można interpretować jako dowód jego słabości. Nie wykluczyłbym zatem, że mimo tych kilku korzystnych sygnałów technicznych, w dalszym ciągu mamy do czynienia tylko z korektą ostatniej fali spadkowej. Jej maksymalny zasięg można wyznaczyć na 1190 pkt, gdzie znajduje się 62-proc. zniesienie marcowo-kwietniowych spadków.Taką interpretację potwierdza wykres Nasdaq Composite. Choć tutaj również przed dwoma tygodniami rozpoczęła się zwyżka, to na razie daleko jeszcze do przełamania malejącej linii trendu, który od ponad czterech miesięcy wyznacza tempo spadków. Opór ten znajduje się na wysokości 2 tys. punktów. Poziom notowań na rynku Nasdaq w ogromnym stopniu zależy od tempa wzrostu PKB. Fakt, że wartość indeksu Nasdaq Composite pozostaje poniżej te granicy, można interpretować jak brak wiary inwestorów, że w przyszłości tempo to będzie wysokie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama