Po drodze do tego poziomu znajduje się jedno kluczowe wsparcie. To 1790 pkt. Na tej wysokości wypadają 61,8-proc. zniesienie ruchu wzrostowego, rozpoczętego w sierpniu ubiegłego roku, oraz 23,6-proc. zniesienie dwuletniej hossy. Przełamanie tej bariery pozwalałoby się spodziewać dotarcia indeksu do miejsca, z jakiego zaczął ostatnią falę wzrostową. Tak się składa, że w rejonie dołków z okresu kwiecień-sierpień 2004 r. mamy 38,2-proc. zniesienie hossy.
Czy WIG20 utrzyma się
ponad 1790 pkt?
W związku z tym kluczowym pytaniem w obecnej sytuacji jest to, czy WIG20 zdoła obronić się przy 1790 pkt? Pesymistyczne wnioski płyną z wykresu indeksu cenowego PARKIETU. Realizuje się na nim scenariusz oparty na formacji kanału rosnącego, w jakim poruszał się on od wiosny 2004 r. do marca tego roku. Przed blisko dwoma miesiącami doszło do jej opuszczenia dołem. W tej sytuacji 11-miesięczny czas budowania formacji można określić mianem dystrybucji akcji. W tej sytuacji podaż nie powinna mieć problemu ze sprowadzeniem indeksu do dołka, ustanowionego rok temu na poziomie 24732 pkt. To ok. 6% poniżej obecnych notowań. Sesje z ostatnich dni przekonują, że niewielki wzrost z przełomu kwietnia i maja był jedynie ruchem powrotnym, po spadku poniżej istotnej bariery zlokalizowanej przy 26 661 pkt.
Negatywną wskazówką jest też sforsowanie przez WIG20 średniej kroczącej z 250 sesji. W czasie dwuletniej hossy indeks ani razu nie znalazł się poniżej niej. Jednocześnie w sierpniu minionego roku jej udana obrona przed naporem sprzedających była bazą do powstania kolejnej fali wzrostowej. Zatem jeśli teraz nie znalazły się pieniądze zdolne do obrony długoterminowego wsparcia, to mamy sygnał, że rynek przechodzi w fazę trwalszego pogorszenia koniunktury.