Reklama

Złoty jeszcze straci?

Niepewność polityczna związana z wyborami do parlamentu może spowodować dalsze osłabienie naszej waluty, nawet do 4,4 zł za euro. Do tego dochodzą obawy o budżet i zakończenie cyklu obniżek stóp procentowych.

Publikacja: 18.05.2005 07:52

- Do tej pory rynek obstawiał wygraną Platformy Obywatelskiej, która uważana jest przez inwestorów za partię prorynkową i zwolenniczkę szybkiego wejścia Polski do strefy euro. Teraz sondaże wyborcze nie są jednoznaczne. Nie wiadomo też do końca, jaki program gospodarczy ma Prawo i Sprawiedliwość. Na dodatek nie ma pewności, czy te dwie partie będą mogły same utworzyć rząd - mówi Marcin Mrowiec, ekonomista BPH. Jego zdaniem, przed wyborami kurs euro może wzrosnąć do 4,3-4,35 zł z 4,21 zł obecnie. - Jeżeli do władzy doszłyby partie populistyczne, możliwe jest umocnienie euro jeszcze o kilkanaście groszy - dodaje.

Obawy

przed Samoobroną i LPR

Podobne oczekiwania ma Mariusz Trzpil, dealer walutowy z banku Pekao. Jego zdaniem, w okresie przedwyborczym nasza waluta może się osłabić do ok. 4,4 zł za euro. Jeżeli jednak wynik PO i PiS będzie słaby, na korzyść LPR czy Samoobrony, to złoty spadnie do ponad 4,5 zł za euro. Nasza waluta traci na wartości od początku marca, gdy euro kosztowało mniej niż 3,9 zł.

Kolejna sprawa to prace nad przyszłorocznym budżetem. Rząd planuje obniżenie deficytu do 30 mld zł. - Pytanie, na ile opozycja włączy się do tych prac. Jeżeli jej udział będzie konstruktywny, a projekt budżetu będzie wskazywał na możliwość szybkiego wejścia do ERM2, to reakcje inwestorów powinny być pozytywne - ocenia M. Trzpil. M. Mrowiec zwraca uwagę na ryzyko zwiększenia wydatków publicznych przez obecny parlament, bo posłowie walczą już o głosy wyborców. Chodzi o projekty ustaw dotyczących m.in. waloryzacji rent i emerytur, przechodzenia na wcześniejszą emeryturę, dodatków dla emerytów i rencistów czy ulg podatkowych dla osób wychowujących dzieci.

Reklama
Reklama

Obligacje nie pomogą

Następny powód do niepokoju to najbliższe decyzje RPP. Na kwietniowym posiedzeniu Rada zmieniła nastawienie z łagodnego na neutralne. Inwestorzy nie są w tej chwili jednomyślni w prognozowaniu dalszych ruchów RPP. Raczej nie oczekuje się już zdecydowanych cięć. Na rynku nie ma zainteresowania polskimi obligacjami, co mogłoby wpłynąć pozytywnie na kurs złotego. - Z jednej strony mamy inwestorów zagranicznych, którzy unikają teraz emerging markets, a z drugiej - wybrane banki krajowe, które oczekują jeszcze cięcia stóp o 100 punktów i kupują nasze papiery. W efekcie rynek jest zbilansowany, a ceny niemal stoją w miejscu. Sądzę jednak, że przed wyborami będzie korekta - ocenia Tomasz Sikora, dealer obligacji z BRE Banku.

Nieco inaczej sytuację ocenia Arkadiusz Krześniak, główny ekonomista Deutsche Banku. Jego zdaniem, złoty jest obecnie lekko niedowartościowany, a w lipcu i w sierpniu średni kurs euro spadnie poniżej 4,1 zł. - Sam fakt zbliżania się wyborów nie przemawia za istotnym osłabieniem naszej waluty - mówi.

Z ankiety przeprowadzonej w ubiegłym tygodniu przez Bloomberga wynika, że połowa zagranicznych strategów walutowych rekomenduje teraz sprzedaż złotego. Takie są zalecenia ośmiu z 16 badanych. Pięciu rekomenduje trzymanie pozycji w złotym, a trzech sprzedaż naszego pieniądza.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama