Rząd proponował, aby obecny podatek akcyzowy (płacony od wartości pojazdu przy jego pierwszej rejestracji) zastąpić podatkiem zależnym od pojemności skokowej silnika i normy emisji spalania. Według resortu finansów, pozwoliłoby to ograniczyć ilość sprowadzanych aut z zagranicy. Gorzej, że podatkiem zostałyby objęte również samochody dostawcze.
Do ostatnich chwil J. Neneman namawiał partie, aby nie odrzucać rządowego projektu. Polska akcyza na auta budzi bowiem poważne wątpliwości w Brukseli, gdyż jej stawki (maksymalna wynosi aż 65% deklarowanej wartości) mogą być interpretowane jako ograniczenie w handlu wewnątrzwspólnotowym. Ich dalsze stosowanie grozi karami. Wiceminister pytał również Stowarzyszenie Oficjalnych Importerów Samochodów, co można w projekcie zmienić. Zapewniał, że rząd będzie otwarty na propozycje posłów podczas prac nad dokumentem w komisji finansów publicznych.
Wniosek o odrzucenie projektu ustawy już w pierwszym czytaniu przeszedł jednak olbrzymią większością głosów. "Za" było aż 345 posłów. - Oznacza to, że będziemy mieć więcej starych aut na drogach - spuentował wynik głosowania marszałek Sejmu Włodzimierz Cimoszewicz.