Reklama

Rozporządzenie przed Trybunał

Ministerstwo Finansów chce podwyższyć stawki akcyzy na oleje opałowe oraz gaz płynny. Przedstawiciele branży paliwowej protestują. I grożą, że jeśli rząd przyjmie nowe stawki, zawierające je rozporządzenie trafi do Trybunału Konstytucyjnego.

Publikacja: 19.05.2005 08:00

Ministerstwo Finansów po raz drugi próbuje zrównać stawki akcyzy na olej opałowy z tymi, które obowiązują na olej napędowy. Dla tego pierwszego paliwa oznacza to podwyżkę podatku z 233 zł do 1028 zł na 1 tys. litrów, dla drugiego - obniżkę z 1099 zł do 1028 zł na 1 tys. litrów. MF twierdzi, że w ten sposób zlikwiduje sprzedaż oleju napędowego pod nazwą opałowego, co obniża dochody budżetu państwa.

Przedstawiciele branży paliwowej uważają, że resortowi finansów nie chodzi o walkę z szarą strefą, ale po prostu o pieniądze podatników. Zmiana rozporządzeń ma dać budżetowi w tym roku łącznie prawie 1,6 mld zł.

Łatanie dziur

- To po prostu próba załatania dziury budżetowej - powiedział Włodzimierz Ostaszewski z Polskiej Izby Paliw Płynnych.

Za tym, że resortowi zależy wyłącznie na pieniądzach, przemawiają zmiany w akcyzie na oleje opałowe ciężkie - z 60 zł do 695 zł na 1 tys. kg. Pozornie ta zmiana ma uniemożliwić sprzedaż pod nazwą olejów ciężkich takich substancji, które z powodzeniem można wlewać do baku. Tyle tylko, że resort finansów jednocześnie chce zmienić definicje olejów lekkich i ciężkich. W rezultacie ilość substancji, która zostałaby zaliczona do tej pierwszej kategorii, po wejściu rozporządzenia w życie byłaby o wiele większa niż teraz (i obłożona wyższymi podatkami).

Reklama
Reklama

- Ta zmiana wystarczyłaby, aby ukrócić przemyt olejów napędowych pod nazwą olejów lekkich - powiedział W. Ostaszewski.

Po co więc resort jednocześnie podwyższa akcyzę na oleje ciężkie, do których - po zmianach - będą zaliczane wyłącznie odpady z przerobu ropy naftowej? Dla pieniędzy - odpowiadają ludzie z branży paliwowej.

- Rzeczywiście, wygląda na to, że podwyżka akcyzy na oleje ciężkie miała wyłącznie cel fiskalny - powiedziała Marta Szafarowska, doradca podatkowy w MDDP Michalik, Dłuska, Dziedzic i Partnerzy.

Poza tym przedstawiciele branży paliwowej wskazują, że resort finansów wcześniej obiecywał system osłonowy, który powinien złagodzić instytucjom publicznym i gospodarstwom domowym wzrost kosztów ogrzewania. Tymczasem wiceminister finansów Jarosław Neneman powiedział, że ma się on znaleźć w ustawie, nad którą resort dopiero pracuje. Tymczasem, aby zadziałać, powinna ona wejść w życie przed jesienią, gdy zaczyna się sezon grzewczy.

Podwyżka o 50 procent

Nowe rozporządzenie oznacza jeszcze większe problemy dla sprzedawców gazu płynnego. Teraz to paliwo obłożone jest podatkiem w wysokości 695 zł na 1 tys. kg, ale tylko wtedy, gdy jest on używany do napędu aut. W pozostałych przypadkach stawka wynosi 0 zł. Tymczasem resort finansów chce, aby stawka wynosiła 695 zł bez względu na to, do czego gaz jest używany.

Reklama
Reklama

- Dla nas oznacza to likwidację branży - powiedział Andrzej Szczęśniak, pełnomocnik Polskiej Organizacji Gazu Płynnego. - W sytuacji gdy konsumenci dostaną podwyżkę ceny o 50%, przerzucą się na elektryczność, drewno lub węgiel.

Jego zdaniem, mamy tu do czynienia z faktycznym nałożeniem podatku poprzez rozporządzenie, co jest sprzeczne z konstytucją. - Zaskarżymy to rozporządzenie, jeśli wejdzie w życie - zapowiedział A. Krześniak.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama