Do tej pory spółki notowane na niemieckiej giełdzie miały obowiązek ujawniania tylko łącznej sumy wynagrodzeń zarządu. Nowe przepisy zakładają, że teraz każdy członek ścisłego kierownictwa firmy będzie zobowiązany do informowania o swoim wynagrodzeniu na koniec roku rozrachunkowego. Koalicja rządowa SPD/Zieloni zamierza nowe przepisy wprowadzić przed końcem br.
Jak poinformowała minister sprawiedliwości Brigitte Zypries, celem ustawy jest przede wszystkim umożliwienie akcjonariuszom dokonania oceny, czy zarobki członków zarządu są proporcjonalne do wyników uzyskiwanych przez spółkę. Podkreśliła, że podobne rozwiązania wprowadzono już na największym światowym rynku kapitałowym - w Stanach Zjednoczonych, a także w takich krajach jak Francja czy Szwecja.
Rząd apelował już wcześniej do zarządów spółek, by ich członkowie dobrowolnie ujawnili informacje o zarobkach, jednak część firm odmówiła. W grupie tej znalazł się m.in. producent samochodów Porsche, który stoi na stanowisku, że akcjonariuszom do oceny proporcji wynagrodzeń do wyników powinny wystarczać dane na temat łącznych wynagrodzeń zarządu. Jeśli wziąć pod uwagę średnią z płac sześciu członków zarządu firmy, prezes Wendelin Wiedeking zarobił w roku finansowym 2004 - 5,07 mln euro.
Porsche oraz inne spółki będą mieć możliwość uniknięcia publikacji uposażeń poszczególnych menedżerów, ale tylko przy silnym poparciu akcjonariuszy. Rządowy projekt zwalnia bowiem zarząd z takiego obowiązku, ale pod warunkiem, że na walnym zgromadzeniu postanowią tak udziałowcy reprezentujący co najmniej 75% kapitału spółki.
Rządząca koalicja planuje również inne zmiany przepisów, dotyczących zarządów giełdowych firm. Planuje przywrócić prawo, które czyni menedżerów bardziej odpowiedzialnymi za publikację wyników spółek. Jeśli w raportach znalazłyby się duże nieprawidłowości, członkom zarządu grozi kara nawet do wysokości czterech rocznych pensji.