Żabka zamierza zadebiutować na giełdzie w drugiej połowie roku. Sieć opiera swoją działalność na sklepach prowadzonych przez 1,5 tys. ajentów (w ciągu kilku lat zamierza 5-krotnie zwiększyć liczbę placówek). Ajenci prowadzą sklepy z reguły we własnych nieruchomościach. Jednak spółka podpisuje z nimi dwie umowy: jedną na prowadzenie sklepu, a drugą - na najem lokalu. Zerwanie pierwszej nie oznacza rozwiązania drugiej, więc sklep, którego adaptację przeprowadza spółka, może być dalej prowadzony przez innego już ajenta, a poprzedni otrzymuje pieniądze z najmu. M.in. tego dotyczy część problemów, bo byli ajenci uważają, że firma pozbawiła ich możliwości korzystania z własnych lokali.

- Przed rozpoczęciem współpracy ajenci odbywają tygodniowy staż w sklepie oraz wszechstronny, miesięczny kurs zarządzania biznesem. Mają możliwość dokładnego zapoznania się ze sposobem funkcjonowania sklepu i oceny, czy taka praca im odpowiada - uważa Konrad Napierała, rzecznik spółki. Ireneusz Król, prokurent Żabki, przyznaje, że rocznie z sieci odchodzi ok. 12% ajentów. Część awansuje na stanowiska partnerów.