Banki zarobiły na czysto 6,5% więcej niż w poprzednim kwartale. To tłumaczy, dlaczego publikacja wyników za I kwartał nie przełożyła się na zwyżkę kursów - takie rezultaty zostały wcześniej zdyskontowane. Jednocześnie sektor na tle całego rynku wypadł dobrze. Zrozumiałe staje się więc to, dlaczego banki wypadają w tym roku lepiej od reszty rynku.
Słabsze tempo wzrostu zysków to głównie pochodna wyników dwóch największych banków - PKO BP i Pekao. W ich przypadku poprawa była symboliczna, odpowiednio o 0,3% i 2,8%. Serię ośmiu kolejnych kwartałów z dwucyfrową zwyżką zysku netto przerwał BPH - teraz wyniosła 7,7%. Natomiast dobre wiadomości dla akcjonariuszy miały mniejsze banki. BOŚ poprawił zysk o jedną czwartą, z zapaści wychodzi Kredyt Bank, który wypracował największy zysk od przeszło czterech lat.
Wyniki banków w I kwartale przekonują, że potencjał wzrostu zysków, wynikający z malejącego salda tworzonych i rozwiązywanych rezerw, jest na wyczerpaniu. Stopniowo ciężar poprawy wyników przenosi się w górne partie rachunku wyników. Rozpoczęty cykl obniżek stóp procentowych znów stwarza presję na marże odsetkowe. To zaś stawia pod znakiem zapytania utrzymanie dotychczasowego tempa wzrostu przychodów odsetkowych. Tegoroczne ochłodzenie gospodarczej koniunktury też z większą ostrożnością każe spoglądać na przyszłe wyniki banków. Tak dobry rok jak ubiegły nie powtórzy się. Wyzwaniem na kolejne miesiące będzie utrzymanie rentowności działania na obecnym poziomie, najwyższym od 5 lat. Niewielki spadek ROE w I kwartale pokazuje, że nie jest to łatwe zadanie.
Pierwsze trzy miesiące tego roku przyniosły zmianę na pozycji lidera pod względem rentowności kapitału własnego. PKO BP zastąpił na nim Pekao.
Banki w liczbach