Jedna czwarta giełdowych spółek, z wyłączeniem banków, odnotowała w I kwartale tego roku wzrost zysku netto w porównaniu z tym samym okresem 2004 r. Jedna trzecia firm zarobiła mniej niż rok wcześniej. Uwagę zwraca to, że aż 16% spółek, które w trzech pierwszych miesiącach 2004 r. mogło pochwalić się zyskiem, rozpoczęło 2005 r. od straty. W sumie pod kreską kwartał zakończyło 32% przedsiębiorstw. Natomiast stratę z I kwartału ubiegłego roku na zysk zamieniła co dziesiąta spółka. Łącznie giełdowe firmy, nie licząc banków, zarobiły w I kwartale 2005 r. ponad 15% mniej niż w tym samym okresie 2004 r.

Trudności z dalszą poprawą wyników były widoczne już w drugiej połowie minionego roku. Teraz korzystne dotychczas tendencje zaczęły się odwracać. Pytanie, na jak długo? W II kwartale wciąż we znaki będzie się dawać efekt wysokiej bazy porównawczej. Gospodarka znów może przyspieszyć, ale specjaliści oceniają, że nie stanie się to wcześniej niż w drugiej połowie roku. Popyt wewnętrzny, na który bardzo w tym roku liczono, pozostaje skromny, a brak presji płacowej każe z ostrożnością wypowiadać się o możliwości jego wzmocnienia. Korzystniejsze są natomiast relacje kursowe. Równocześnie spółkom przychodzi się zmagać z odwrotnym zjawiskiem niż w ostatnich trzech latach - dolar na świecie idzie w górę i jest coraz bardziej prawdopodobne, że cały ten rok upłynie pod znakiem jego aprecjacji. To będzie mieć konkretne konsekwencje, takie jak np. obniżka rentowności eksportu tych firm, które za importowane surowce do produkcji rozliczają się w dolarach, a wpływy z eksportu osiągają w euro.