Dla analityków z Wall Street powód jest prosty: George Lucas nie potrzebuje pieniędzy na inwestycje i ma obsesję na punkcie prywatności. Według Forbesa, osobisty majątek twórcy "Gwiezdnych Wojen" (w Polsce właśnie rozpoczęto wyświetlanie ostatniej części galaktycznej sagi) szacowany jest na 3 mld USD. Na brak gotówki nie narzeka także sama firma, która żyje przede wszystkim ze sprzedaży gadżetów związanych z filmami. Mimo że rzeczniczka prasowa Lucasfilm stanowczo odmawia podania konkretnych liczb, według firmy Goliat (spółki zależnej Thomson Financial) przychody firmy Lucasa osiągnęły w 2004 r. poziom 1,05 mld USD. To więcej niż łączne dochody takich firm, jak Pixar czy DreamWorks Animations. Obie spółki odnotowały zresztą kilka lat temu bardzo udany giełdowy debiut. Według telewizji CNN, jeśli przyjąć podobne kryteria wyceny, jak w przypadku dwóch wymienionych spółek, obecna wartość kapitałowa Lucasfilm kształtowałaby się w granicach 13 mld USD. Analitycy z Wall Street nie mają wątpliwości, że IPO Lucasfilmu przyniosłoby firmie ogromny kapitał.

Lucas na razie milczy na temat swoich dalszych planów. Firma zamierza nakręcić kilka animowanych filmów związanych z tematyką "Gwiezdnych Wojen", ponownie wprowadzać do kin udoskonalone wersje obu trylogii oraz czerpać zyski ze sprzedaży gadżetów i gier komputerowych. W Hollywood mówi się także o kolejnej, czwartej wersji przygód Indiany Jonesa. Nawet przy takich planach Lucas nie powinien mieć kłopotów ze zdobyciem kapitału na inwestycje z pominięciem giełdy. Zresztą najlepszy moment na giełdowy debiut minął kilka lat temu, gdy Lucas rozpoczynał nową trylogię - twierdzą analitycy specjalizujący się w rynku rozrywki.