Ostatnie sesje mijającego tygodnia rozpoczęły się na giełdach amerykańskich od spadków indeksów. Inwestorom nie starczyło już siły, żeby dalej kupować akcje, które od poniedziałku do czwartku drożały w tempie najszybszym od sześciu tygodni (Dow Jones zyskał w tym czasie prawie 4%). Tym bardziej że pojawiło się coraz więcej głosów mówiących, że w kontekście spodziewanego schłodzenia koniunktury i spowolnienia tempa poprawy wyników, ostatni wzrost kursów był zbyt silny.

Wśród spółek zza Atlantyku na pierwszy plan wysunęły się w piątek linie lotnicze. Zapowiedź fuzji tanich linii America West, ze stojącymi na krawędzi bankructwa US Airways, wywołała wzrost kursu akcji pierwszych z nich i spadek drugich. Nie były to jednak gwałtowne skoki notowań. Przed południem solidnie, bo o ponad 3%, spadła natomiast cena papierów spółki handlowej Gap. To efekt opublikowanego jeszcze po sesji w czwartek kiepskiego raportu finansowego za I kwartał. Do godz. 22.00 naszego czasu indeks Dow Jones Industrial Average stracił 0,19%, a mierzący koniunkturę w branży high-tech Nasdaq Composite wzrósł o 0,14%.

Główne indeksy europejskie zakończyły piątkowe sesje na niewielkim plusie. Londyński wskaźnik FT-SE 100 zyskał 0,18%, paryski CAC-40 wzrósł o 0,25%, a frankfurcki DAX praktycznie się nie zmienił zwyżkując o zaledwie 0,01%. Piątek był dniem telekomunikacji. Wyróżnił się m.in. największy w Europie operator sieci telefonii komórkowej, brytyjski Vodafone, którego akcje zdrożały aż o 3%. To najsilniejsza zwyżka w ciągu jednego dnia od 1 października ub.r., a wywołały ją spekulacje, że spółka podwoi dywidendę za II połowę ub.r. Wieści z Ameryki wywołały ponad 4-proc. wzrost notowań szwedzkiego Electroluxa, największego europejskiego producenta odkurzaczy. To reakcja na fuzję dwóch konkurentów w USA - spółek Maytag i Ripplewood. Ogółem wzrosły indeksy 14 z 18 narodowych giełd w zachodniej Europie. Liderem był austriacki ATX, natomiast spadkowiczom przewodził hiszpański IBEX, ale stracił tylko 0,2%.