Tegoroczny budżet opracowywany był z nadzieją, że uda się przepchnąć przez parlament przynajmniej część propozycji zawartych w tzw. planie Hausnera. Owa część to przede wszystkim zmiany, zwiększające dochody KRUS (o 1,1 mld zł dzięki uzależnieniu wysokości składki od dochodów rolnika) oraz FUS (o 2 mld zł, z czego większość z uzależnienia wysokości składki od dochodów przedsiębiorców). Nadzieje okazały się płonne. Ze zmian w KRUS resort polityki społecznej wycofał się już jakiś czas temu, a poprawki dotyczące zmian w FUS-ie przepadły w czwartek w komisji.
Dotacje za niskie
Ta dziura pozornie nie jest problemem budżetu. Owych pieniędzy nie dostaną KRUS i ZUS. A ZUS - na przykład - gdy mu brakuje pieniędzy, pożycza w bankach. Jednak z powodu planowanych oszczędności w budżecie zaplanowano mniejsze wydatki na dotacje do obu instytucji. Gdy się jednak okaże, że może zabraknąć pieniędzy na wypłaty rent i emerytur, budżet będzie musiał dołożyć brakujące miliardy, co zwiększy wydatki.
Tymczasem pod sporym znakiem zapytania stoi część dochodów budżetu. W ustawie zapisano, że dochody mają być większe o 2 mld zł, dzięki "poszerzeniu bazy podatkowej". Okazało się, że pod tym pojęciem kryje się podwyżka akcyzy na gaz płynny i oleje opałowe, które - zdaniem resortu - zamiast do pieców czy kuchenek trafiają do baków samochodów. Resort już raz próbował zrównać stawki akcyzy na paliwa, ale zmianę zablokował sam premier Marek Belka. Zażądał przygotowania pakietu działań osłonowych, które miałyby zamortyzować podwyżkę kosztów ogrzewania tym, którzy jednak stosują te paliwa do ogrzewania mieszkań. Ale resort, mimo drugiej próby podwyżki stawek, takich propozycji nie przedstawił.
Wzrost gorszy