Gdy w sierpniu ubiegłego roku NBP zaprezentował pierwszą projekcję inflacji, została ona odebrana głównie jako sposób na przekonanie do podwyższenia stóp procentowych niechętnych temu członków RPP . - Rzeczywiście, wykorzystano ją instrumentalnie - uważa Wojciech Kuryłek, ekonomista Kredyt Banku. Później na podstawie tej samej metodologii powstały jeszcze dwie projekcje. Te oceniano już znacznie lepiej. Czwartej nie będzie. Nieoczekiwanie NBP zapowiedział zmianę metodologii. Projekcja, którą przedstawi jutro, powstała na bazie modelu ECMOD.

Jakie były powody nagłej zmiany? Pytane o to biuro prasowe banku centralnego odmówiło odpowiedzi. Ma ona być przedstawiona dziś, w materiale na temat nowego modelu. Projekcja inflacji jest dla RPP podstawowym elementem w podejmowaniu decyzji o stopach procentowych.

Czy - podobnie jak przed niespełna rokiem - nagła zmiana nie będzie służyła uzasadnieniu np. braku obniżek stóp? Ekonomiści rynkowi są dalecy od takich podejrzeń. Z nieoficjalnych informacji wynika, że zmiany nie są duże i nie będą miały większego znaczenia dla ostatecznych wyników. Analitycy są zgodni, że nowy model jest po prostu lepszy od poprzedniego. Jest jedno ale: - Wprowadzenie nowego modelu nie jest niespodzianką. Data przejścia miała być jednak ustalona "z odpowiednim wyprzedzeniem" - przypomina Maciej Reluga, główny ekonomista Banku Zachodniego WBK.

Zaskoczeniem dla analityków była natomiast zapowiedź przygotowywania i publikacji przez NBP projekcji wzrostu gospodarczego. W przeszłości bank centralny powtarzał, że jego celem jest stabilność pieniądza, a nie wzrostu gospodarczego. Przygotowywanie projekcji PKB oznacza, że rada bierze pod uwagę zarówno inflację, jak i koniunkturę. - To jest krok we właściwym kierunku - mówi Stanisław Kluza, ekonomista BGŻ.