Już po raz drugi w ciągu trzech tygodni papiery dłużne tego motoryzacyjnego giganta straciły ocenę inwestycyjną. 5 maja agencja Standard & Poor?s oceniła jako wysoce ryzykowne, a więc wymagające wyższego oprocentowania obligacje spółki warte 196 mld USD. Decyzja Fitcha oznacza, że papiery GM wypadają z indeksu obligacji o statusie inwestycyjnym obliczanego przez nowojorski bank inwestycyjny Lehman Brothers. W rezultacie spadają ceny takich papierów, bo przestają je kupować, a zaczynają sprzedawać największe fundusze i inni inwestorzy instytucjonalni. Statuty tych firm zabraniają bowiem lokowania środków w obligacje śmieciowe, a więc obarczone dużym ryzykiem i przez to relatywnie znacznie droższe od papierów skarbowych.
Pierwszym wyraźnym sygnałem pogarszania się sytuacji finansowej General Motors była jego strata w I kwartale w wysokości 1,1 mld USD. Jej przyczyną był spadek sprzedaży samochodów. W pierwszych czterech miesiącach br. przychody spółki zmniejszyły się o 4,9% w porównaniu z takim samym okresem ub.r. W tym samym okresie największy japoński koncern motoryzacyjny Toyota odnotował wzrost sprzedaży o 13,6%.
Prezes GM Rick Wagoner zapewnia, że w II półroczu wyniki spółki poprawią się, bo na rynek wejdą nowe modele. Coraz więcej analityków uważa jednak, że to nie kwestia tego czy innego modelu lub wysokich cen paliw. Na rynku utrwala się zmiana gustów konsumentów, polegająca na odchodzeniu od samochodów amerykańskich.
Odczuwa to również Ford. Sprzedaż jego explorerów spadła w tym roku o 23%, a większego modelu expedition o jedną czwartą. Do końca kwietnia przychody Forda na amerykańskim rynku spadły o 4,3%, podczas gdy ogólna sprzedaż wzrosła tam o 1,2%. Obligacje Forda też mają ocenę śmieciową w S&P.
Bloomberg