Przełamanie w połowie minionego tygodnia linii trendu 2,5-miesięcznej zniżki nie dało impulsu do wzrostu. Od tego czasu żadna sesja nie wypadła korzystnie dla posiadaczy długich pozycji. Wczorajszy wzrost nic tu nie zmienił. Zamknięcie wypadło mniej więcej w połowie czarnego korpusu z wtorku, a obroty były symboliczne. Równocześnie obniżyła się liczba otwartych pozycji, co sugeruje, że chętnych do grania na zwyżkę nie było zbyt wielu.
Czy w tej sytuacji należy oczekiwać spadku i ataku na ostatnie minimum? Patrząc na to, jak szybko dzienny Stochastic pokonał drogę od strefy wyprzedania do wykupienia, trzeba się z tym poważnie liczyć. Dzienny MACD odbił się od poziomu, na jakim wyznaczone zostały dołki na jesieni 2003 r. i wiosną 2004 r. Pozostaje jednak w strefie wartości ujemnych, a tygodniowy MACD utrzymuje sygnał sprzedaży. Gdyby notowania zaczęły spadać już z poziomu poniżej 1900 pkt, byłby to wyraźny znak, że rozpoczęta w marcu zniżka jest początkiem trwalszej dekoniunktury. Kluczowym wsparciem jest połowa białej świecy z 18 maja (1860 pkt).
Dopóki ta bariera nie zostanie przełamana, można liczyć na bardziej korzystny dla posiadaczy długich pozycji wariant. W tym przypadku ostatnie pięć sesji składałoby się na formację flagi, z której wybicie zapowiadałoby ruch w górę wynoszący ok. 60 pkt. Taką możliwość przybliżać będzie każdy kolejny wzrost.
Powyższa diagnoza sytuacji skłania do otwierania krótkich pozycji wraz ze zniżką kontraktów poniżej 1860 pkt, a długich wraz z wyjściem ponad 1890 pkt. Do chwili opuszczenia tego przedziału warto powstrzymać się z decyzjami. Taka strategia pozwala w miarę blisko ustawić linię obrony - dla krótkich pozycji przy 1890 pkt, dla długich przy 1860 pkt.