Wczoraj rano trzy niezależne sondaże wskazały, że tuż przed francuskim referendum w sprawie przyjęcia unijnej konstytucji, 53-54% Francuzów opowie się za jej odrzuceniem, podczas gdy na "tak" zagłosuje 46-47%. Na te publikacje natychmiast zareagował rynek walutowy, przeceniając wspólną walutę. Europejskie parkiety podeszły do tematu referendum w sposób racjonalny i zupełnie zignorowały wyniki sondaży. Gracze skupili się bowiem na racjonalnych czynnikach i kupowali akcje w reakcji na spadek kursu euro oraz w oczekiwaniu na weryfikację w górę danych o amerykańskim PKB w I kwartale br.
O godzinie 15.00 DAX zyskiwał 0,85% w stosunku do środowego zamknięcia, testując tym samym poziom szczytu z 7 marca (4428,1 pkt). Jego zdecydowane przełamanie to silny, średnioterminowy sygnał kupna, który na przestrzeni najbliższych kilku miesięcy może przynieść zwyżkę aż do 5500 pkt (około 24%). Odbicie natomiast może zakończyć rozpoczętą w marcu 2003 roku hossę.
W zupełnie innym miejscu znajduje się japoński indeks Nikkei. Od ponad miesiąca pozostaje on w trendzie bocznym, ograniczonym od góry przez szeroką lukę bessy 11 223-11 370 pkt z 18 kwietnia br. Od dołu natomiast przez wsparcie na 10 825 pkt, jakie tworzy dołek z 17 maja br. Opisywany trend boczny jest składową większej, bo rocznej, stabilizacji, jaką tworzy układ szczytów z 1 lipca 2004 roku (11 896 pkt) i 9 marca 2005 roku (11 966 pkt) oraz dołków z 16 sierpnia (10 687 pkt), 25 października (10 659 pkt), a także z 10 grudnia 2004 roku (10 756 pkt).
Jako że opisywany miesięczny trend boczny znajduje się na poziomie dolnego ograniczenia średnioterminowej stabilizacji, więc wybicie dołem będzie równocześnie krótko- i średnioterminowym sygnałem sprzedaży. A właśnie wybicie dołem jest obecnie najbardziej prawdopodobnym scenariuszem. Mogą o tym świadczyć utrzymujące się sygnały sprzedaży, z przełamaną przed ponad miesiącem dwuletnią linią trendu wzrostowego na czele. W tej sytuacji, jeszcze w tym roku należy się liczyć ze spadkami w okolice 9600 pkt.