Reklama

Łowca Głów

Nie wiadomo, co siedzi w jego głowie. Patrzy prosto w oczy, nie od stóp do głów, ale zatrzymując się na szyi, jakby tylko górna część człowieka była warta zainteresowania.

Publikacja: 30.05.2005 09:28

Łowca głów jest małym człowiekiem, który z bronią w ręku idzie na polowanie, choć niechętnie wychodzi ze swojej kryjówki. Ścina głowę dla przyjemności. Ocenia, bada, rozważa, a jeśli nie przypada mu do gustu - odrzuca. Tylko z wybranymi głowami robi mielenie mózgu i je kurczy, aby zachować swoje trofeum i raz na jakiś czas patrzeć na nie swoim troskliwym okiem.

Trudno zrozumieć takiego człowieka. Nie wiadomo, co siedzi w jego głowie. Patrzy prosto w oczy, nie od stóp do głów, ale zatrzymując się na szyi, jakby tylko górna część człowieka była warta zainteresowania.

Czasami bywa zakręcony. Kiedy namierzy swoją ofiarę, nie można go już powstrzymać. Wyszukuje tropy, zamęcza, chowa się w zasadzce, długo mierzy zanim strzeli.

Takiego człowieka lepiej mieć ze sobą niż przeciw sobie. Warto przekazać od siebie pozytywną energię, abyśmy uśmiechem załagodzili jego wyrok. Swoją oceną potrafi nas przygnieść. Przez niego możemy stracić ochotę nosić wysoko głowę.

Lepiej go nie nazywać łowcą głów, można go bowiem obrazić. Bardziej przyjacielskie określenie - doradca personalny - skłoni go do przychylności. Jednak proszę się nie pomylić, to tylko maska tego samego wojownika. Dzwoni, ma ciepły głos, nawiązując kontakt chowa pazury, aby być delikatnym:

Reklama
Reklama

- Czy to pan X? Może pan rozmawiać? Mam nadzieję, że pan znajdzie chwilę, żeby mnie wysłuchać. Nazywam się François Nail. Jestem executive search consultant.

- Proszę krótko. Jestem zajęty.

- Mam ofertę, która według mego rozeznania może stanowić szansę rozwoju pana kariery. To stanowisko prezesa jednego z liderów rynku, który jest panu dobrze znany. Ze względu na poufność tego zlecenia nie mogę zdradzić nazwy mojego klienta.

- Można posłuchać i dowiedzieć się więcej.

- Właśnie w tym celu chcę się dowiedzieć więcej o pana doświadczeniach i planach zawodowych, a potem zaprosiłbym pana na spotkanie i byśmy razem rozpatrzyli, na ile ta oferta panu odpowiada.

W słuchawce następuje cisza. Tu się decyduje los człowieka. Jeśli wypadnie NIE, to tylko pierwsza próba ucieczki. Jeśli TAK, to już czuję, że mam go w garści. Wąż nie umiałby lepiej kusić Ewy. Aby nakłonić do zmiany pracy należy zastosować trzy pokusy. Pierwsza: wątpliwość z tego powodu, że coś innego może być lepsze niż to, co się ma. Druga: ochotę na coś więcej. Trzecia: chęć podzielenia się tym, co może stanowić coś lepszego. Kandydat jednak nie uległ:

Reklama
Reklama

- Mogę się spotkać, ale u mnie.

- Ale proszę pana. Nie chcę, żeby to zabrzmiało nieskromnie, ale jestem znaną osobą. Ktoś w pana biurze mógłby mnie rozpoznać. Nie chcę pana narazić, łamiąc poufność naszego kontaktu.

- Proszę nie zagrywać tak ze mną. Z tych jabłek nie robi się dobrego wina. To nie ja jestem petentem. To pan. Zapraszam na moje terytorium.

Czuję, że zostałem zdemaskowany. W tym momencie nie mogę odmówić spotkania. Już nie jestem ani okrutnym łowcą głów, ani tajemniczym wężem. Jestem małym pośrednikiem, który usiłuje przekazać dobre wieści o nowej, nadchodzącej możliwości kariery. Uśmiecham się do siebie i przyjmuję oblicze anioła stróża.

Wszystkie zdarzenia

opisane w felietonie są fikcyjne.

Reklama
Reklama

francoisnail@ rsqmanagement.com

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama