Reklama

Fatalne ogłoszenie

Lokowanie bez zezwolenia cudzych pieniędzy w papiery wartościowe znajdujące się w publicznym obrocie jest niezgodne z prawem - przypomina KPWiG. Przekonał się o tym inwestor z Katowic, o którego działalności Komisja w najbliższych dniach powiadomi prokuraturę.

Publikacja: 31.05.2005 08:52

W połowie maja do użytkowników poczty elektronicznej jednego z polskich portali finansowych trafiło ogłoszenie "Nowe inwestycje w kontrakty terminowe na WIG20". Autor e-maila Adam M. pisał w nim o swoim

6-letnim doświadczeniu w inwestowaniu oraz systemie, który w ciągu ostatnich 4 lat dawał średnio 780% zysku rocznie. W 2001 roku zarobił nawet 2200%. Nadawca zachęcał do współpracy. Proponował składanie zleceń w imieniu klienta (na podstawie umowy o pracę); poszukiwał także udziałowców do spółki, której zadaniem byłoby inwestowanie własnych pieniędzy w kontrakty terminowe na WIG20.

Taka oferta nie spodobała się Komisji Papierów Wartościowych i Giełd. Łukasz Dajnowicz, rzecznik KPWiG, stwierdził, że w grę wchodzi prowadzenie działalności maklerskiej bez zezwolenia. - Propozycja obejmuje pośrednictwo w zakresie obrotu instrumentami finansowymi, a to wymaga zezwolenia Komisji - wytłumaczył i przypomniał, że za taką działalność grozi kara grzywny do 1 mln zł. - Do końca tygodnia sprawa trafi do prokuratury - dodał.

Rzecznik zaznaczył, że licencjonowanie przez KPWiG działalności maklerskiej ma na celu ochronę interesów najważniejszych uczestników rynku - inwestorów. - Nie pozwolimy, aby ktoś naciągał niewinnych ludzi, mamiąc ich zyskiem rzędu 2200% rocznie - powiedział.

Co na to autor ogłoszenia? - Jestem zszokowany. Zanim zdecydowałem się na tę reklamę, kontaktowałem się telefonicznie z KPWiG i z kancelarią prawną. Wtedy nikt nie widział w tym łamania prawa - powiedział. Na pytanie, czy dysponuje korzystnymi dla siebie interpretacjami na piśmie, odpowiedział: - Nie. Na prawie się nie znam, nie wiem, co mam teraz robić. Ja tylko chciałem rozpocząć jakąś pracę - dodał. Zamiast tego poniósł koszty ogłoszenia, grozi mu grzywna i nic nie zyskał. Jak twierdzi - na ofertę odpowiedziało zaledwie kilka osób. Z nikim ostatecznie nie rozpoczął współpracy.

Reklama
Reklama

Łukasz Dajnowicz z KPWiG powiedział, że telefoniczna rozmowa z pracownikiem Komisji nie jest w tym przypadku żadnym argumentem. - Nie wiadomo, z kim autor ogłoszenia rozmawiał i czy w ogóle taka rozmowa się odbyła. Jeżeli chciał mieć wiążącą interpretację ustawy, to pytanie powinien wysłać na piśmie - poinformował. - To, że taką ofertę przedstawił po raz pierwszy oraz że z nikim ostatecznie nie nawiązał współpracy, można natomiast traktować jako okoliczności łagodzące. Od zweryfikowania tych informacji jest jednak prokurator. My - jak zawsze w takich przypadkach - musimy złożyć zawiadomienie - podsumował rzecznik.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama