Poniedziałkowe sesje na giełdach światowych nie miały zwykłego przebiegu. Brakowało na rynku inwestorów ze Stanów Zjednoczonych. Obchody Dnia Pamięci Narodowej za Atlantykiem spowodowały, że nie pracowały instytucje na Wall Street i żaden z amerykańskich rynków.
Także w Europie nie pracowała jedna giełda, i to ta największa - w Londynie. Na Wyspach obchodzono bowiem święto bankowe. Na kontynencie uwagę zwracał solidny wzrost niemieckiego wskaźnika DAX, o 0,8%. Inwestorzy we Frankfurcie skupili się przede wszystkim na akcjach instytucji finansowych. Zainteresowanie tą branżą wywołały oficjalne już informacje o rozmowach na temat fuzji prowadzonych przez mediolański bank UniCredito Italiano z monachijskim HVB Group. Dodatkowo wczoraj "Wall Street Journal" napisał, że pojawiło się co najmniej czterech chętnych na inny niemiecki bank - Commerzbank. Jego akcje skoczyły wczoraj o ponad 4%, najsilniej od półtora roku. Notowania HVB wzrosły o 0,6%, ale należy pamiętać, że mocno drożały w końcu ubiegłego tygodnia. O 2,5% zdrożały papiery firmy reasekuracyjnej Munich Re, która ma 18% walorów HVB i oficjalnie przyznała, że jest gotowa sprzedać te papiery Włochom.
Spory wpływ na poziom giełdowych indeksów miały wyniki referendum we Francji. Tamtejsze "nie" dla konstytucji europejskiej osłabiło paryski wskaźnik CAC-40, który zyskał tylko 0,08%. Jednak ważniejsza dla giełdowych spółek była reakcja rynków walutowych. Osłabienie się euro w stosunku do dolara spowodowało, że zaczęły drożeć papiery europejskich spółek o profilu eksportowym, przede wszystkim tych, które znaczną część sprzedaży generują w Stanach Zjednoczonych. Na uwagę zasługiwał np. ponad 1,5-proc. wzrost kursu akcji Porsche. Producent sportowych samochodów Cayenne czy 911 Carrera aż 35% ubiegłorocznej sprzedaży wypracował za Atlantykiem. Prawie o 1-proc. zdrożały papiery holenderskiego Philipsa. Największy w Europie producent elektroniki użytkowej wygenerował w 2004 r. 23% sprzedaży na rynku w Stanach Zjednoczonych.