Reklama

Zlecenia w odwrocie

Na amerykańskim rynku gros należności jest wykupywanych przez firmy windykacyjne. Windykacja na zlecenie stanowi zaledwie 1/8 całości tego rynku. W Polsce, podobnie jak w całej Europie, jest odwrotnie. Ale to się zmieni, być może zmiana nastąpi już niebawem - mówią znawcy branży.

Publikacja: 31.05.2005 10:06

W USA na rynku usług windykacyjnych działa blisko 7 tys. podmiotów. Zdecydowana większość z nich, bo ok. 6,5 tys. zajmuje się windykacją na zlecenie. Tylko ok. 300 specjalizuje się w zakupie wierzytelności. Odwrotne są jednak proporcje, jeśli chodzi o wartość poszczególnych segmentów tamtejszego rynku obsługi wierzytelności. Tylko 1/8 to inkaso, czyli windykacja na zlecenie, a pozostała większość to transakcje kupna/sprzedaży pakietów należności.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja na rynku windykacji na Starym Kontynencie. Np. w Wielkiej Brytanii, która stanowi jeden z większych europejskich rynków tej branży działa dziś ponad 200 podmiotów, specjalizujących się w windykacji na zlecenie i zaledwie ok. 30, które zajmują się skupem należności. W efekcie inkaso stanowi - pod względem wartości - 66,7% ogółu tamtejszego rynku, a transakcje zakupu wierzytelności - pozostałe 33,3%.

Również w Niemczech trzon rynku wierzytelności stanowi windykacja na zlecenie. W tym segmencie działa ok. 650 firm, z czego prawie 500 firm zrzeszonych jest w Bundesverband Deutscher Inkasso-Unternehmen. Łączną wartość niemieckiego rynku wierzytelności na zlecenie szacowana jest na ok. 6-7 mld euro. Prawie jedną trzecią stanowią tu długi osób fizycznych. Rynek sprzedaży pakietów wygląda, jakby był dopiero w powijakach: niemieckie banki i firmy z sektora finansowego sprzedają przeterminowane wierzytelności przede wszystkim podmiotom zagranicznym. Na rodzimym rynku nie ma bowiem prawie wyspecjalizowanych firm.

Korzystne zmiany prawne

Na rozwój sektora obsługi wierzytelności za oceanem zasadniczy wpływ miały korzystne dla branży zmiany w regulacjach prawnych, w tym między innymi prawo podatkowe oraz skala amerykańskiego rynku. Szacuje się, że łączna wartość samych tylko długów konsumenckich sięga w USA 150 mld USD.

Reklama
Reklama

Nie bez znaczenia było również zjawisko coraz powszechniejszego outsourcingu procesów windykacyjnych, do czego z kolei przyczynił się szybki rozwój technologii. Do tego wszystkiego trzeba też dodać taki czynnik, jakim jest globalizacja, która silnie odciska piętno właśnie na amerykańskim rynku.

Liczniejszy, choć wart zaledwie nieco ponad 12% ogólnej wartości rynku wierzytelności w USA, segment inkaso podzielony jest w następujący sposób (według danych koncernu NCO Group): 10 największych firm ma w nim łącznie 29% udziału, kolejnych 17% obsługiwane jest przez następnych 90 dużych i średnich podmiotów, a pozostałych 54% należy do reszty spółek z branży.

W grupie potentatów windykacji na zlecenie są m.in.: NCO Group, OSI Solutions, GC Services LTD Partnership, Intellirisk Management oraz Risk Management Alternatives. Ich przychody w każdym przypadku liczone są w setkach milionów USD. I prawie każda z wymienionych firm odnotowała w ostatnim okresie kilkunastoprocentowy wzrost przychodów.

Np. największy gracz na amerykańskim rynku - koncern NCO Group - to spółka notowana na NASDAQ. Oprócz USA funkcjonuje również w Wielkiej Brytanii i Kanadzie. Łącznie posiada 91 call center, w tym również w Indiach, na wyspie Barbados i Filipinach. Zatrudnia w sumie ponad 17 tys. osób.

Także pozostałe tuzy nie ograniczają swej działalności tylko do rynku Stanów Zjednoczonych. Najczęściej funkcjonują również w Kanadzie i na Wyspach Brytyjskich, rzadziej w Ameryce Środkowej. Zatrudniają od ok. 3 tys. do kilkunastu tys. osób. Niektóre z nich nie ograniczają się do segmentu inkaso, ale prowadzą również skup należności.

Na amerykańskim rynku sprzedaży pakietów największymi graczami są: Shermann Financial Group, Asset Acceptance, Unifund Group, Cavalry Portfolio Services, Arrow Financial Services oraz Arrow Financial Services. Również w każdym z tych przypadków przychody wynoszą od ok. 50 mln USD do blisko 400 mln USD.

Reklama
Reklama

Warto dodać, że tylko niektóre z wymienionych firm są spółkami publicznymi. Niektóre z pozostałych nie ujawniają nawet swoich danych finansowych. Koncern Unifund Group publikuje za to dane nt. swojego portfela windykacyjnego. Największą część stanowią w nim przedawnione należności z kart kredytowych - aż 80%. Pożyczki konsumenckie to 5%. Po 2% stanowią kredyty samochodowe, leasing oraz pożyczki mieszkaniowe i kredyty hipoteczne.

Wartość rynku windykacji na zlecenie np. w Wielkiej Brytanii jest prawie 15-krotnie mniejsza niż w USA - ok. 5 mld GBP. Rynek pakietów szacuje się na ok. 2,5 mld GBP.

W przeciwieństwie do analogicznego sektora za oceanem, na Wyspach Brytyjskich działają nie tylko rodzime podmioty, ale także liczne firmy zagraniczne m.in. ze Skandynawii czy właśnie USA. Część firm prowadzi swoje operacje, zlecając je podmiotom z Indii.

Co charakterystyczne, brytyjski segment zakupu należności odnotowuje wciąż wyższy wzrost niż segment wierzytelności windykowanych na zlecenie. Wśród największych graczy brytyjskiego rynku warto wymienić: BCW Group, Cash Flow Services, Apex Credit Management, Intrum Justitia, Aktiv Kapital (UK), czy 1st Credit Limited.

Kierunek Ameryka,

kierunek Europa

Reklama
Reklama

Obraz rynku za oceanem zasadniczo różni się więc od tego, z czym mamy do czynienia na Starym Kontynencie. A w jakim kierunku pójdzie w tej sytuacji rozwój branży windykacyjnej w Polsce: amerykańskim czy może europejskim?

- Najbardziej rozwiniętym rynkiem wierzytelności na świecie jest oczywiście rynek amerykański - mówi PARKIETOWI Grzegorz Dmowski, prezes polskiej firmy Intrum Justitia. - Moim zdaniem, wszystkie pozostałe rynki windykacyjne na całym świecie, nie tylko w Polsce czy naszym regionie, ale także w Europie Zachodniej, będą podążać w tym samym kierunku, w którym poszedł rynek w USA - dodaje. Według niego, ten proces jest już zauważalny w większości krajów Europy Zachodniej, ale także i w naszym regionie.

Na stopniowe upodabnianie się np. brytyjskiego rynku windykacji zakupu należności do analogicznego zza oceanu wskazuje wspomniany już wyżej fakt: jego wartość rośnie szybciej niż wartość segmentu wierzytelności windykowanych na zlecenie.

Wróćmy jednak na nasz rodzimy rynek. Piotr Krupa, prezes firmy Kruk, szacuje, że dziś na polskim rynku aż 80% spraw kierowanych jest na zewnątrz i przekazywanych do windykacji na zlecenie. Tylko 20% pozostałych jest sprzedawana, a następnie windykowana przez firmy, która je zakupiły.

- Bardzo wyraźnie widoczny jest kierunek, w którym ten rynek zmierza - dodaje Piotr Krupa. - Windykacja w Polsce za chwilę przybierze model istniejący już w Wielkiej Brytanii, czyli 2/3 spraw będzie kierowanych do windykacji na zewnątrz, a pozostałe w wysokości 1/3 zostaną zakupione przez firmy zajmujące się zarządzaniem należnościami - wyjaśnia. Według niego, później bardzo szybko przekroczony zostanie ten wskaźnik i za 2-3 lata co najmniej połowę portfela wierzytelności na naszym rynku będą stanowić pakiety, które zostaną zakupione. Druga połowa będzie nadal przekazywana do windykacji na zlecenie.

Reklama
Reklama

Bardzo podobne zdanie wyraża również Grzegorz Dmowski z firmy Intrum Justitia. Także w jego opinii do zrównania się wartości segmentu należności windykowanych na zlecenie i kupowanych dojdzie bardzo szybko. - To może nastąpić już za dwa lata - mówi prezes Intrum Justitia.

Czesi i Węgrzy przed nami

W opinii Piotra Krupy tendencja, jaką widać na polskim rynku, nie różni się też istotnie od trendów na rynku europejskim. Przyznaje jednak, że inne kraje naszego regionu, a w szczególności Czechy, Słowacja i Węgry, są znacznie bardziej rozwinięte pod tym względem. - Tam rynek zakupu wierzytelności masowych i rynek zakupów wierzytelności korporacyjnych funkcjonuje z sukcesami od 5-6 lat - mówi szef Kruka. - Wiele instytucji z Czech czy Węgier, zajmujących się obrotem wierzytelnościami, jest zainteresowanych wejściem na rynek Polski, ponieważ mają doświadczenie i chcą rozwinąć swoją działalność na naszym terenie - dodaje.

Prezes Kruka uważa, że zrównanie wartości segmentu zakupu i inkaso w Polsce nastąpi szybko, ponieważ duże firmy windykacyjne dysponują coraz większym kapitałem i będą one zachęcać klientów do sprzedaży wierzytelności. Po drugie, dla podmiotu sprzedającego są to transakcje bezpieczne, bo praktycznie gotówkowe. Za duży pakiet wierzytelności firma kupująca zapłaci z góry gotówką, po czym sama przejmie ryzyko związane z jego odzyskaniem.

- Zakup należności jest co najmniej trzy razy bardziej rentowny, niż windykacja na zlecenie - kolejny argument dodaje prezes firmy Cash Flow Igor Kazimierski. Przychody jego spółki w 60% pochodzą dziś z windykacji na zlecenie. Pozostałe 40% w połowie z handlu wierzytelnościami, w połowie - z faktoringu. Firma zamierza jednak jeszcze w tym roku wejść na warszawską giełdę i pozyskać od nowych akcjonariuszy dodatkowe fundusze, które chce przeznaczyć w całości na kapitał obrotowy. - Liczymy, że uzyskamy w ten sposób 15-17 mln zł - wyjaśnia szef firmy Cash Flow. Dzięki tym pieniądzom udział handlu wierzytelnościami w przychodach miałby wzrosnąć do 40%.

Reklama
Reklama

Zdaniem prezesa I. Kazimierskiego, dziś największą przeszkodą, uniemożliwiającą wielu firmom zakup pakietów należności na większą skalę, jest brak wystarczających funduszy. Problem ten Cash Flow chce rozwiązać właśnie poprzez ściągnięcie dodatkowych funduszy z GPW.

Inną opinię w tej materii ma Grzegorz Dmowski. Według niego, to nie brak gotówki, ale kwestie prawne stanowią główną barierę w rozwoju windykacji polegającej na zakupie pakietów należności.

Także prezes Kruka uważa, że duże firmy windykacyjne dysponują już wystarczająco dużymi, w dodatku wciąż rosnącymi kapitałami. Mogą sobie więc pozwolić na zwiększanie udziału zakupu pakietów wierzytelności w swych portfelach.

Piotr Krupa, nie we wszystkim zgadza się jednak z Grzegorzem Dmowskim. Według niego, w otoczeniu prawnym następują już zmiany, które ułatwiają i sprzyjają tego typu rozwiązaniom.

Rynek masowy,

Reklama
Reklama

rynek korporacyjny

Zarówno Kruk, jak i Intrum Justitia, działają na rynku wierzytelności masowych, Cash Flow specjalizuje się natomiast w windykacji długów firm. Być może właśnie bierze się inne postrzeganie sytuacji na rynku przez przedstawicieli tych spółek. Pośrednio potwierdza to prezes Kruka. Piotr Krupa przyznaje, że znacznie szybciej rozwija się dziś segment wierzytelności masowych. - Na rynku korporacyjnych transakcji jest ciągle jeszcze mało, a nawet można powiedzieć bardzo mało - dodaje szef Kruka. Według niego, wynika to z faktu, że sprzedawane są pojedyncze wierzytelności najczęściej opiewające na bardzo duże kwoty. Tym samym ryzyko zawarcia takiej transakcji jest dla firmy kupującej stosunkowo duże. - Dziś na rynku polskim jest niewielki popyt na takie wierzytelności, ponieważ niewiele firm zajmujących się obrotem należnościami decyduje się tak zaryzykować - dodaje.

Pora na "świeże"

wierzytelności

Innym zjawiskiem, jakie będzie można już niebawem zaobserwować, stanie się, zdaniem G. Dmowskiego, wystawianie do zwindykowania lub na sprzedaż stosunkowo "świeżych" należności. - Na razie przedmiotem obrotu są głównie wierzytelności "stare", które stały się wymagalne rok, dwa lata temu - mówi Grzegorz Dmowski. - Myślę, że wkrótce rynek zostanie wyczyszczony i wtedy rozpocznie się handel "świeższymi" należnościami - dodaje. Jego zdaniem, będą to długi, które stały się wymagalne np. przed miesiącem lub dwoma.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama