Ekonomiści przewidywali, że w I kw. gospodarka zwolni. Nie spodziewali się jednak, że spadek dynamiki PKB będzie tak głęboki. Najbardziej pesymistyczne prognozy wskazywały na obniżenie tempa wzrostu do 2,6% (Bank Handlowy). Z najlepszych wynikało natomiast, że PKB powinien się zwiększyć o 3,1%. Dawało to średni wzrost na poziomie 3%.
Największą niespodzianką okazały się dane dotyczące inwestycji. Wzrost o 7,4% w IV kw. 2004 r. rozbudził apetyt ekonomistów. Niektórzy obstawiali nawet dwucyfrowe tempo (np. ING, Pekao, BZ WBK) w I kw. tego roku. Z danych GUS wynika tymczasem, że dynamika wyniosła zaledwie o 1%.
Całkowite zaskoczenie
- To najbardziej zdumiewający element publikacji o PKB - mówi Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK. - Całą resztę słabych wskaźników można przypisać efektowi statystycznemu związanemu z tym, że w zeszłym roku gospodarka przeżywała rozkwit przed wejściem Polski do UE - dodaje. Chodzi m.in. o konsumpcję indywidualną (spadek do 1,7% z 1,9% w IV kw.) i spowolnienie w przemyśle (spadek tempa wzrostu wartości dodanej do 0,9% z 5,1% w ostatnim kwartale ub.r.).
- Nie rozumiem, co się stało z inwestycjami - mówi też Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE Banku. - To jest znacznie bardziej skomplikowana sprawa niż tylko zbyt restrykcyjna polityka pieniężna. Wygląda na to, że klimat dla inwestycji w Polsce nadal nie jest sprzyjający - dodaje. Jego zdaniem, są spore szanse na to, że dane za I kw. zostaną zrewidowane. - Mamy dużą rozbieżność między bardzo dobrym wykonaniem budżetu w I kwartale, głównie w zakresie podatków pośrednich, a słabymi danymi o popycie w publikacji dotyczącej PKB - mówi.