Przed niespełna dwoma miesiącami Zbigniew Canowiecki, prezes Centrostalu, dostał zgodę KPWiG na przekroczenie 33% udziałów w akcjonariacie spółki. Zadeklarował wtedy, że chce zdobyć niemal 50% jej akcji. Krótko później Centrostal ogłosił słabe wyniki kwartalne, uzasadniając poniesioną stratę wahaniami cen na rynku stali. Prezes zapowiadał wówczas, ze ten rok będzie ciężki dla firmy. Ale jej kurs wciąż rośnie - wczoraj prawie o 4%, do 2,85 zł. Dlaczego?

Wytłumaczeniem może być to, że Centrostal skupił w maju własne akcje w celu umorzenia. Ma ich już ponad 9%. Ale kupuje ktoś jeszcze. W dwutygodniowych odstępach dwie firmy przekroczyły 5-proc. udział w kapitale Centrostalu. Najpierw poinformował o tym Dom Inwestycyjny Magnus z Bielska-Białej (7,68% akcji), a teraz firma TOM ze Szczecina (6,02%). Szczególnie interesująca wydaje się ta ostatnia: TOM to spółka zajmująca się handlem złomem, a więc bliska Centrostalowi, który handluje wyrobami żelaznymi. - Nawet nie miałem czasu przyjrzeć się tym spółkom. Ale nie sądzę, żeby to było przejęcie. Może inwestorzy kupują, bo liczą na wzrost kursu? - mówi Zbigniew Canowiecki. Choć jednocześnie przyznaje, że zainteresowanie inwestorów wywindowało kurs jego firmy. - Nie kupowałem akcji, gdy kosztowały 50 groszy, teraz przyjdzie mi kupować za 3 zł - mówi prezes.

Z przedstawicielami TOM-a nie udało nam się wczoraj skontaktować. A co mówią z Magnusa? - Nie wykluczamy, że dokupimy akcji Centrostalu, ale zapewniam, że nie mamy złych zamiarów wobec spółki. Zresztą to my kiedyś upublicznialiśmy tę firmę - zapewnia Janusz Smoleński, wiceprezes Domu Inwestycyjnego Magnus. Według niego, po buy backu prowadzonym przez Centrostal kurs spółki może wzrosnąć.