Według niego to, czy dojdzie do aprecjacji, zależy od wyniku wyborów. Jeśli do władzy dojdą partie dobrze postrzegane przez inwestorów, kurs złotego może szybko iść do góry. - Przedsmak tego mieliśmy pod koniec ub.r., kiedy dzięki funduszom hedgingowym złoty bardzo szybko się umacniał - powiedział Gomułka.
Według niego, teraz ten kapitał odpływa z naszego kraju w związku ze wzrostem ryzyka politycznego. Po wyborach kapitał krótkoterminowy nałoży się na trwający duży napływ inwestycji bezpośrednich. - Mała aprecjacja rzędu 5-10% byłaby dla firm do zaakceptowania. Ale umocnienie złotego rzędu 20-30% musiałoby doprowadzić do poważnych problemów w firmach, a później także w budżecie - ocenił Gomułka.
Według S. Gomułki, który w przeszłości doradzał ministrom finansów i prezesowi NBP, początek recesji w przemyśle nastąpi, gdy kurs euro znajdzie się na poziomie 3,5-3,6 złotego. - Jedynym środkiem obronnym byłoby w takiej sytuacji silne obniżenie stóp procentowych - stwierdził Gomułka. Jego zdaniem niewłaściwe są zapowiedzi niektórych członków RPP, że rada nie będzie obniżać w przyszłym roku stóp procentowych.