China Construction Bank (CCB) poinformował wczoraj, że zamierza sprzedać akcje na giełdzie w Hongkongu. Szczegółów na temat pierwotnej oferty publicznej nie podał, ale nastąpi ona prawdopodobnie w najbliższych miesiącach. O ile oczywiście operacja otrzyma wymaganą zgodę władz nadzorujących chiński rynek kapitałowy. CCB ma też plan awaryjny, czyli wprowadzenie akcji do obrotu w segmencie A giełdy w Szanghaju przeznaczonej dla miejscowych spółek.
Ogłoszenie informacji na temat debiutu zbiegło się w czasie z upublicznieniem afery, w którą zamieszani są urzędnicy CCB. Bank, dbając o dobre imię przed sprzedażą akcji, usunął ze stanowiska dwóch dyrektorów oddziałów regionalnych. Zarzucono im finansowe malwersacje.
CCB to nie jedyny bank, który wybiera się w niedalekiej przyszłości na parkiet w Hongkongu. Taki scenariusz sygnalizowano też w przypadku Bank of Communications, który miałby trafić na tamtejszy rynek jeszcze przed końcem czerwca. Bank na razie nie wydał jeszcze w tej sprawie oficjalnego komunikatu.
Oddala się natomiast perspektywa wejścia na giełdę drugiego co do wielkości w banku w Chinach - Bank of China. Potentat oficjalnie wczoraj poinformował, że jego akcje mogą pojawić się w obrocie na którymś z parkietów dopiero w przyszłym roku. Na razie firma poszukuje natomiast strategicznego inwestora. Zamierza mu sprzedać walory warte 10 mld USD. Ponoć znalazło się już trzech potencjalnych kandydatów z zagranicy.
Chiński sektor bankowy to jedna z pierwszych branż za Wielkim Murem, która przechodzi restrukturyzację i zostanie przystosowana do działania w warunkach gospodarki rynkowej. W 2003 r. rząd zasilił China Construction Bank i Bank of China kwotą po 22,5 mld USD dla każdego, aby uporządkowały problem gigantycznych złych długów. Były to dwa banki, które jako pierwsze otrzymały taką pomoc od władz w Pekinie.