Syndyk Pekabeksu wysłał do członków zarządu pisma, w których informuje o rozwiązaniu z nimi umowy o pracę. Od końca stycznia giełdowym przedsiębiorstwem kierują Jerzy Biskupski i Bolesław Graczyk. Na początku kwietnia sąd ogłosił upadłość Pekabeksu w celu likwidacji i wyznaczył syndyka. Został nim Arkadiusz Sawala. Zarząd złożył zażalenie na tę decyzję. Przekonywał, że upadłość z opcją układową (o co występował z wnioskiem) będzie korzystniejsza dla wierzycieli oraz pozwoli przetrwać spółce razem ze stuosobową załogą. Likwidacja Pekabeksu została wstrzymana do czasu uprawomocnienia się postanowienia sądu.
Rozwiązanie umów o pracę z zarządem zostało źle odebrane przez inwestorów giełdowych. W piątek kurs spółki spadł o 17,4% do 0,38 zł. - Współpraca z zarządem nie układała się pomyślnie. Kierownictwo dopuściło się naruszenia prawa pracy, dlatego umowy zostały rozwiązane - tłumaczy Arkadiusz Sawala. Nie ujawnia, w jaki sposób członkowie zarządu naruszyli prawo. Decyzja syndyka nie oznacza jednak odwołania Jerzego Biskupskiego i Bolesława Graczyka ze stanowisk. - Syndyk nie ma takich uprawnień. Może to zrobić jedynie rada nadzorcza. Dopóki więc nie podejmie takiej decyzji lub panowie sami nie zrezygnują, zasiadają w zarządzie. Ponadto mają prawo odwołania się od mojej decyzji - mówi A. Sawala. Nie udało nam się w piątek uzyskać komentarza zwolnionych menedżerów. Nie wiadomo też, jaką decyzję podejmie rada nadzorcza. Jej skład jest inny niż w styczniu, kiedy powoływane było obecne kierownictwo. Właścicielem 12,85-proc. pakietu Pekabeksu jest Skarb Państwa. Niespełna 10% kontroluje firma PTS Cemet.
Komentarz
Bez determinacji?
Członkowie zarządu