Jak może wyglądać polski rynek po fuzji Pekao z BPH?
Sytuacja, w której dwa banki, czyli połączony Pekao-BPH i PKO BP, miałyby niemal 50% rynku, jest niemal niespotykana na skalę europejską. Na Zachodzie połowę rynku zazwyczaj ma pięć banków. Jedynym wyjątkiem są tu Czechy, gdzie do trzech banków należy 60%, ale mówi się, że Czesi mają do czynienia z quasi-oligopolem. Przewaga dwóch największych instytucji byłaby niebywała. Sądzę jednak, że nie walczyłyby o dalsze udziały, a bardziej byłyby obiektem ataku innych. Chociaż, oczywiście, efekt skali dawałby im dużo korzyści.
Taka zmiana wywołałaby konsolidację średnich banków?
Są dwie opinie. Jedna mówi, że tak, ale ja uważam, że nie. Losy konsolidacji nie zależą w takim stopniu od łączenia się banków na górze, w jakim od koniunktury. Jeżeli rynek będzie rósł szybko, każdy bank znajdzie niszę, w której sobie poradzi. Jeżeli będzie stagnacja, wzrośnie konkurencja, spadną marże i to wymusi na inwestorach refleksję, czy ma sens utrzymywanie małego udziału w rynku.
Co z tego wynika dla klientów i drobnych inwestorów?