Reklama

Koniunktura decyduje o fuzjach

Z Dariuszem Górskim, analitykiem Deutsche Bank Securities, rozmawia Halina Kochalska

Publikacja: 04.06.2005 08:37

Jak może wyglądać polski rynek po fuzji Pekao z BPH?

Sytuacja, w której dwa banki, czyli połączony Pekao-BPH i PKO BP, miałyby niemal 50% rynku, jest niemal niespotykana na skalę europejską. Na Zachodzie połowę rynku zazwyczaj ma pięć banków. Jedynym wyjątkiem są tu Czechy, gdzie do trzech banków należy 60%, ale mówi się, że Czesi mają do czynienia z quasi-oligopolem. Przewaga dwóch największych instytucji byłaby niebywała. Sądzę jednak, że nie walczyłyby o dalsze udziały, a bardziej byłyby obiektem ataku innych. Chociaż, oczywiście, efekt skali dawałby im dużo korzyści.

Taka zmiana wywołałaby konsolidację średnich banków?

Są dwie opinie. Jedna mówi, że tak, ale ja uważam, że nie. Losy konsolidacji nie zależą w takim stopniu od łączenia się banków na górze, w jakim od koniunktury. Jeżeli rynek będzie rósł szybko, każdy bank znajdzie niszę, w której sobie poradzi. Jeżeli będzie stagnacja, wzrośnie konkurencja, spadną marże i to wymusi na inwestorach refleksję, czy ma sens utrzymywanie małego udziału w rynku.

Co z tego wynika dla klientów i drobnych inwestorów?

Reklama
Reklama

Dla klientów zdecydowanie lepsze są obecne, bardzo konkurencyjne warunki. Natomiast inwestorzy na konsolidacji oczywiście by skorzystali.

Jak Pan podchodzi do zapowiedzi banków mówiących o podwojeniu czy potrojeniu udziałów w rynku?

Pokazuje to, że nie są zadowoleni z obecnego stanu posiadania, ale też i optymistyczny stan ducha tych instytucji. Przy takim nastawieniu na pewno nie ma miejsca na wychodzenie z rynku, a w konsekwencji i na fuzje. Wszyscy wybierają się na wojnę, by wygrać. Czas pokaże, komu się uda. Ale jeśli dane o 2-proc. wzroście PKB oraz wzroście inwestycji jedynie o 1% w I kwartale okażą się prawdziwe, to będzie bardzo ciężko.

Co się stanie, jeśli nie dojdzie do fuzji HVB i UniCredito, a w konsekwencji Pekao i BPH?

Na polskim rynku nie zdarzy się nic poza tym, że kursy obu banków - a zwłaszcza Pekao - prawdopodobnie spadną. Natomiast na zachodzie Europy fuzje są nieuniknione. Jeśli nie te, to inne banki będą dążyć do połączenia. Wzrost organiczny jest tam tak słaby, że jedyny możliwy wzrost dają akwizycje, dlatego jest to nieunikniony trend. Choć opór materii jest też bardzo duży. Na rynek włoski inwestorzy zagraniczni niemal nie mają wstępu. Niemcy też wcale nie są entuzjastami wpuszczania obcego kapitału, a już ich związki zawodowe w szczególności. Silnie chroniony jest też rynek francuski. Chociaż pojawiły się pierwsze jaskółki. Zakup brytyjskiego Abbey National przez hiszpański Santander w 2004 roku, czy obecne oficjalne podjęcie rozmów Niemców z Włochami.

Ale doszedł jeszcze jeden negatywny element - "nie" dla traktatu konstytucyjnego...

Reklama
Reklama

Wzrost jest jednak tak słaby, że mimo unijnych perturbacji do fuzji powinno dochodzić. Pewne jest też, że teraz temat łączenia banków na pewno wróci. Jest to sposób na kreowanie wartości na rynku, na którym nic się nie dzieje.

Czy wejście nowego inwestora mogłoby spowodować wstrząs w naszej bankowości?

Jedyne, co mogłoby mieć taki skutek, to przejęcie przez inwestora strategicznego PKO BP. Liczono, że wejście HSBC może dużo zmienić. Minęło sporo czasu i bank ma jeden oddział. Mamy też globalny Citibank. Czy coś z tego wynika? To za mały rynek, by duzi gracze pochylali się nad nim ze szczególną uwagą.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama