Wzrostowa sesja zwieńczyła ostatni tydzień. Szczególnie dużo urósł indeks WIG20, bo niemal 1%. Kontrakty nie podzielały aż tak dużego optymizmu. Baza w czasie sesji stała się ujemna. Stało się tak z dwóch powodów. Ale najpierw wróćmy do początków obecnej fali wzrostowej.

Od ubiegłego piątku indeks piął się w górę w specyficzny sposób. Przebicie ważnego oporu przy 1900 pkt dokonało się z powodu informacji o planowanej fuzji BPH i Pekao. Wtedy to, dokładnie tydzień wcześniej, te dwie spółki znaczną kilkuprocentową zwyżką pociągnęły indeks mocno powyżej 1900 pkt. Kolejne dwie sesje to przystanek. W środę humory popsuła publikacja PKB, który okazał się zdecydowanie niższy od prognoz. W czwartek indeks poderwała znów w górę KGHM i TP. Piątek należał znów do BPH i Pekao. Koło się zamknęło.

W ten sposób indeks znalazł się na poziomie niemal 1950 pkt. Wypełniła się formacja odwróconej głowy z ramionami z linią szyi przy 1890 pkt. Dodatkowo w tej okolicy przebiega przedłużenie zapomnianej już nieco linii trendu wzrostowego, zapoczątkowanej w sierpniu ub.r. Futures uznały w piątek, że wystarczy tych wzrostów i znalazły się nieco poniżej indeksu już na początku dnia. Po 14.00 baza uległa wyciągnięciu do 20 pkt. Sprowokował do tego DAX, spadający po raz pierwszy od dłuższego czasu. Jak dotąd, zachodnie rynki silnie rosły. Warszawa była słabsza też od Budapesztu, a to za sprawą nieszczęsnego PKB.

Rozsądnym scenariuszem rozwoju wypadków wydaje się pewne schodzenie koniunktury. Dużo będzie zależeć od zagranicy, a tam można spodziewać się znacznej korekty po ostatnich silnych wzrostach. Gdyby doszło do przebicia - kolejnym przystankiem będzie 2000 pkt.