Tego właśnie oczekują inwestorzy po wystąpieniu Greenspana przed połączonym Komitetem Ekonomicznym amerykańskiego Senatu. W ostatnim czasie wypowiedzi niektórych członków Fedu sugerowały, że bank centralny USA powoli zbliża się ku końcowi cyklu podnoszenia kosztów kredytu (przypomnijmy, że od czerwca zeszłego roku ośmioma posunięciami podniósł główną stopę z 1% do poziomu 3%). Czy Greenspan podzieli ten pogląd? Istotne mogą być też wypowiedzi szefa Fedu na temat presji inflacyjnej, boomu na rynku nieruchomości i deficytu na rachunku bieżącym.
Wśród niewielu danych gospodarczych ukazujących się w przyszłym tygodniu za Atlantykiem uwagę inwestorów może przyciągnąć przede wszystkim raport na temat kwietniowego bilansu handlowego (to lwia część obrotów na rachunku bieżącym). W marcu deficyt spadł z rekordowego poziomu notowanego miesiąc wcześniej (po raz pierwszy przekroczył 60 mld USD), przyczyniając się do umocnienia się amerykańskiej waluty. Ekonomiści przewidują, że w kwietniu obniżył się jeszcze bardziej, z 58 do 55 mld USD.
W Europie na pierwszy plan wybija się posiedzenie rady Banku Anglii w sprawie stóp procentowych. Najprawdopodobniej koszty kredytu na Wyspach pozostaną jednak bez zmian, podobnie jak przy okazji poprzednich dziewięciu spotkań. Główna stopa procentowa w Wielkiej Brytanii wynosi teraz 4,75%.