Akt oskarżenia miał być gotowy w połowie kwietnia. Tak się jednak nie stało. Po zaangażowaniu audytora okazało się, że ukradziona kwota jest większa, niż wcześniej sądzono. Może chodzić o sumy rzędu 200-500 tys. zł. W związku z tym, że wzrosła kwota, jaka mogła zniknąć z kont giełdy, prokurator musiał jeszcze raz przesłuchać osobę zawiadamiającą o popełnieniu przestępstwa.
Jest już niemal pewne, że powstanie akt oskarżenia. W najlepszym wypadku zostanie przedstawiony w połowie lipca, a najpóźniej w połowie sierpnia.
Z wstępnych ustaleń Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście wynikało, że jedna z pracownic działu finansowo-księgowego GPW przywłaszczyła sobie w 2001 r. około 80 tys. zł. Informacji nie potwierdzali przedstawiciele giełdy. Mówili tylko, że chodziło o stosunkowo niewielkie kwoty, których kradzież miała miejsce w długim okresie, zanim spółka wprowadziła nowoczesny system budżetowo-księgowy.
Oszustwo zostało wykryte dzięki działaniom kontrolnym pracowników działu finansowo--księgowego. Podejrzanej grozi od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. Jednak jeżeli zostanie oskarżona o malwersacje w wysokości kilkuset tysięcy, w grę będzie wchodzić od roku do 10 lat pozbawienia wolności.