Pomimo słabej koniunktury na rynku niemieckim i amerykańskim, na GPW dominowały wzrosty. Kolejną sesję rósł indeks w Budapeszcie. Koniunkturę podgrzał raport ML o wzroście wyceny Pekao i BPH po ewentualnej fuzji tych banków. Pierwszy z tych dwóch banków zanotował 5--proc. wzrost, przy niemal 100- -milionowym obrocie. Drugim koniem pociągowym dla indeksu okazał się PKN Orlen - obrót akcjami był największy spośród dwudziestki.

Polskie papiery śladem węgierskich cieszyły się powodzeniem wśród inwestorów zagranicznych. Przebicie oporu na poziomie 1945-50 pkt. nastąpiło już w pierwszej godzinie notowań. Zainteresowaniu zachodnich graczy sprzyja ostatnie umacnianie się złotego. Wśród ewentualnych przyczyn można wymienić też ostatnią ofertę Lotosu - środki z subskrypcji zostały odblokowane już w poniedziałek, i część z nich zapewne została wykorzystana na zakup akcji. Tę tezę potwierdzają wzrosty również małych i średnich spółek.

Zainteresowanie akcjami z WIG20 było dosyć wybiórcze. Ten fakt trochę niepokoi, lecz pamiętajmy, że sytuacja taka występuje już od dłuższego czasu, tj. od przebicia poziomu 1890 pkt. Pytanie o zasięg wzrostu sprowadza się więc do pytania o dalszą aprecjację cen Pekao, BPH, PKN i TP. A te papiery są aktualnie w pobliżu swoich szczytów: Pekao - 150 zł, Orlen - 49-50 zł, BPH - 550 zł. Największe pole do wzrostów ma TP - 23 zł.

Sporo wskazuje na to, że wypełni się szeroka formacja głowy i ramion z linią szyi na poziomie 1920 pkt. Dawałoby to zasięg wzrostu do 2020 pkt, czyli do lokalnego szczytu z kwietnia. Ewentualne przebicie i dalsze wzrosty będą uzależnione od determinacji kupującej "zagranicy". Kluczową rolę odegra tu zapewne Pekao i BPH, które mogą ustanowić nowe maksima w miarę upubliczniania kolejnych informacji. Z drugiej strony, pozostaje pewne niedowierzanie. Rynki zachodnie zaczęły właśnie tracić i trudno znaleźć uzasadnienie dla wyłamania się GPW z tendencji ogólnoświatowej. Środki z redukcji Lotosu skończą się szybko i co wtedy? Czy kapitał zagraniczny będzie nadal zasilał popyt?