Część analityków obawia się, że niski wzrost gospodarczy (ok. 4%, a nie 5%) oraz niewielka inflacja (miało być 3% średniorocznie, może być nawet poniżej 2%) spowoduje, że wpływy z VAT będą niższe od zaplanowanych na ten rok. To mogłoby spowodować konieczność wprowadzenia ekstra- oszczędności pod koniec tego roku. Tyle że tego scenariusza nie potwierdzają dane o wykonaniu budżetu. Ze szczegółowych informacji o wpływach podatkowych do końca kwietnia, jakie resort opublikował wczoraj na swoich stronach, wynika, że na koniec kwietnia te wpływy wyniosły 25,2 mld zł, czyli 34,2% kwoty zaplanowanej na cały rok (wynosi 73,66 mld zł). Poza rewelacyjnym styczniem, gdy wpływy z VAT wyniosły 9,4 mld zł, w lutym i marcu dochody nie przekraczały 5 mld zł, a w kwietniu były większe niż 6 mld zł.
- Realizacja dochodów z VAT jest zgodna z planem - powiedział Radosław Grudzień, ekonomista PKO BP.
Tymczasem gdyby niższe inflacja i wzrost gospodarczy rzeczywiście miały negatywny wpływ na dochody z VAT, wykonanie powinno odbiegać od planu. Inflacja jest obecnie niższa niż MF wcześniej oczekiwało, a wzrost gospodarczy w I kwartale okazał się niższy niż nawet najwięksi pesymiści wśród analityków przewidywali (tylko 2,1%).
- Może być tak, że wskutek zapowiedzi podwyżki akcyzy na olej opałowy, konsumenci zaczęli na zapas kupować to paliwo. Od ceny sprzedaży naliczany jest VAT, dlatego nie widać na razie ubytków w dochodach. Może dojść w rezultacie do przesunięcia wydatków, które do tej pory ponoszone były na jesieni, a teraz zostaną poczynione na wiosnę i w lecie - mówił R. Grudzień.
Możliwe jednak, że dochody z VAT zostały tak przykrojone, że wpływ niższego wzrostu będzie praktycznie niezauważalny.