Co to jest Ulysses?
To program, którego uczestnicy - wzorem mitycznego Ulissesa - mają możliwość uczenia się przez podróż, zarówno rozumianą dosłownie (zwykle wyjazd do odległego kraju), jak i w przenośni - przez zdobywanie nowych doświadczeń. Biorą w nim udział wybrani partnerzy (kadra zarządzająca najwyższego szczebla) naszej firmy, których typuje się na przyszłych liderów odpowiedzialnych za coraz szersze obszary działania PricewaterhouseCoopers. Program ma trzy główne zadania: kształtować odpowiedzialność społeczną, umiejętności zarządzania i funkcjonowania w multikulturowym środowisku. Do tej pory w tym projekcie uczestniczyło 47 osób, w tym dwie z tej części Europy i tylko jedna z Polski. W jego ramach przez osiem tygodni pracujemy w krajach rozwijających się - m.in. w Peru czy Ugandzie. W poprzednich edycjach uczestnicy Ulyssesa odpowiadali m.in. za stworzenie i realizację strategii rozwoju socjoekonomicznego na obszarach dotkniętych problemem min przeciwpiechotnych w Erytrei lub wdrożenie planu aktywizacji sektora małych i średnich przedsiębiorstw w Ekwadorze. W programie uczestniczą organizacje pozarządowe - między innymi UNDP, agenda ONZ.
Pani trafiła do Timoru Wschodniego. Czy to miało coś wspólnego z biznesem?
Raczej nie, bo w Ulyssesie nie chodzi o pogłębienie wiedzy merytorycznej. Chodzi o to, żeby dać uczestnikom możliwość sprawdzenia się w warunkach, które skrajnie odbiegają od tych, w jakich na co dzień pracujemy. Osoba biorąca udział w programie znajduje się przecież w odległym geograficznie i obcym kulturowo kraju, bez dostępu do rozwiązań technologicznych, telefonu, internetu, nierzadko prądu, a także bez wsparcia setek ludzi, z których pomocy zwykle korzystamy. Ulysses daje szansę prowadzenia projektu w wielokulturowym środowisku, gdzie na każdym kroku niezbędne okazują się takie cechy, jak: umiejętność pracy w zespole, otwartość na zmiany i ich aktywne wprowadzanie, innowacyjne podejście do rozwiązywania problemów czy wreszcie zdolność do podejmowania różnego rodzaju wyzwań, wiążących się nierzadko z określonym ryzykiem.
W Timorze była nas tylko trójka, a musieliśmy codziennie zmagać się z problemami, z którymi wcześniej nie mieliśmy styczności.