Wartość obrotów na wczorajszej sesji przekroczyła granicę 500 mln zł, więc teoretycznie ciężko jest pisać, że sesja jest zupełnie bez znaczenia. Ale praktycznie większość notowań to była konsolidacja w wąskim zakresie. Obroty trochę sztucznie generowały wymiany tradycyjnie już na Pekao i BPH oraz pojedyncze strzały na KGHM czy PKN. W żadnym przypadku nie można mówić o walce popytu z podażą i przewadze którejkolwiek ze stron. Sam fakt zamknięcia indeksów na minusach też nic nowego nie mówi. Patrząc na to w szerszym kontekście, to przecież mamy tylko skromną korektę ostatnich zwyżek, a do tego została ona wymuszona słabością rynku węgierskiego. Sesja bez większych emocji trafia więc na półkę historii.

O dalszych losach rynku decydować będzie debiut Lotosu, a następnie wypowiedzi Greenspana. Większe znaczenie ma to pierwsze, choćby także dlatego, że mamy w międzyczasie ofertę Opoczna, a nad rynkiem wciąż wisi PGNiG. Ewentualna powtórka debiutu w stylu Polmosu Białystok położy się cieniem na nastrojach szerokiego rynku. Ja nie zachęcałem do udziału w ofercie Lotosu i po cichu wróżę dzisiaj rozczarowanie (po podliczeniu kosztów kredytów) indywidualnych inwestorów, choć akurat teraz mógłbym się pomylić.

"Pierwotniaki" mogą mieć tylko nadzieję, że fundusze mają teraz zbyt dużo wolnej gotówki i niezależnie od ceny wspomogą debiutanta. Przecież TFI znowu biją rekordy wartości aktywów, a OFE za poprzedni miesiąc wykazały się rekordową wartością utrzymywanych depozytów (choć udział na przestrzeni 2 lat wcale nie zmienia się już tak znacząco), co też "wymusza" popyt na rynku akcji. Jakże odmienna sytuacja od rynku amerykańskiego, na którym to niski udział (uwzględniając poziom stóp procentowych) gotówki w portfelach funduszy zwiastuje koniec wzrostu.