Podczas piątkowych notowań złoty ustanowił kolejne 3-miesięczne maksimum w relacji do euro, ale pod koniec sesji zanotował spore straty wobec dolara. To dlatego, że po publikacji lepszych od oczekiwań danych makroekonomicznych w USA amerykańska waluta umocniła się na świecie.
W opinii analityków, perspektywy pozostają jednak dobre. Na rynku utrzymuje się silny trend wzrostowy, wspomagany wysokim popytem na polskie obligacje. To z kolei efekt oczekiwań na kolejne cięcie stóp procentowych.
- Obserwując dotychczasową siłę złotego, który nic sobie nie robi z różnych negatywnych sygnałów, można przypuszczać, że wkrótce zaatakujemy poziom 4 zł za euro. I może to być atak skuteczny - powiedział dealer jednego z zagranicznych banków. W piątek po południu euro notowane było minimalnie poniżej 4,02 zł wobec 4,04 zł w porannym handlu. Kurs dolara wynosił natomiast pod koniec dnia tyle samo co na otwarciu rynku - 3,3 zł - ale w ciągu dnia wzrósł powyżej 3,32 zł. Złoty notował straty przez kilka godzin, gdy pojawiła się obawa, że Sejm wkrótce odwoła ministra finansów. Później jednak ponownie się umocnił. Zdaniem ekspertów, wskazania analizy technicznej są korzystne dla złotego, a przebicie poziomu 4 zł otwiera drogę do 3,92-3,94 zł za euro. Takie poziomy były ostatnio notowane na początku marca. W ciągu tygodnia złoty umocnił się o 2% w stosunku do euro i o 1% do dolara.
Reuters