Spółką, która znalazła się na początku piątkowej sesji w centrum uwagi inwestorów w Stanach Zjednoczonych, był Intel. Największy światowy producent mikroprocesorów przedstawił w czwartek po zakończeniu notowań optymistyczną prognozę sprzedaży w II kwartale. Dołączył tym samym do innych spółek z branży, które w tym tygodniu przedstawiły podobne informacje, takich jak Texas Instruments i National Semiconductor.

Jednak paradoksalnie akcje spółek high-tech w piątek taniały. Analitycy tłumaczyli to jednoznacznie. Dobre informacje z Intela inwestorzy wykorzystali do zrealizowania zysków, tym bardziej że akcje tego koncernu, a także jego konkurentów drożały prawie bez przerwy od miesiąca. W innych branżach akcje też niechętnie rosły. Jedną z nielicznych spółek, która cieszyła się dużym zainteresowaniem inwestorów, był General Motors. Akcje potentata branży motoryzacyjnej zdrożały w pierwszej połowie sesji aż o 5%, pod wpływem informacji, że związki zawodowe dały koncernowi zgodę na posunięcia mające na celu redukcję kosztów. GM był liderem wzrostów wśród 30 spółek wchodzących w skład indeksu blue chips - Dow Jones Industrial Average. Jednak wskaźnik ten do godz. 22.00 naszego czasu wzrósł o 0,08%. Nasdaq Composite, mierzący koniunkturę w branży high-tech, obniżył się natomiast o 0,64%.

Główne indeksy europejskie zakończyły piątkowe sesje na plusie. Również po naszej stronie Atlantyku uwagę przyciągał przede wszystkim sektor nowoczesnej technologii. Jednak w tym przypadku dobrą prognozę Intela odczytano jako impuls do zakupu akcji. Drożały papiery takich spółek, jak niemiecki Infineon czy holenderski ASML. Drugą branżą, która piątkowe sesje mogła uznać za udane, był sektor naftowy. Dzięki wciąż wysokim cenom ropy i prognozom, że będzie ona jeszcze drożeć, w górę poszły notowania m.in. francuskiego Totala i brytyjskiego BP. Londyński FT-SE 100 zyskał w piątek 0,42%, frankfurcki DAX wzrósł o 0,51%, a paryski CAC--40 o 0,73%.